19 cze 2009, 12:57
uleczka170, wszystko w porządku...?
A ja byłam najpierw w szkole u Ewuni... Dostałam dyplomik za charyzmę, bezinteresowną pomoc i życzliwość oraz skuteczną walkę o dobro i uśmiech dzieci :ico_sorki:
Daliśmy pani prezencik, kwiatki, po czym pod koniec dostaję telefon od wychowawczyni Miśka, że mam natychmiast do szkoły przyjechać :ico_olaboga: No to dyla na autobus i jadę, z sercem na ramieniu, bo takim głosem to powiedziała, że mało zawału nie dostałam... :ico_olaboga: Po drodze myśli milion dziewięćset, Micha telefon wyłączony, niczego się nie mogę dowiedzieć... :ico_olaboga:
Wpadam zdyszana do szkoły, idę do jego klasy... Tam na mnie czeka jeden z uczniów i ciągnie na aulę w tempie godnym olimpijczyka... :ico_olaboga:
Taranujemy drzwi... W tym momencie pani dyrektor wywołuje moje dziecko... Serce wciąż mam na ramieniu... Atu... Gratulacje za osiągnięcie najlepszych wyników w całej szkole, za wzorowe zachowanie, pomoc w wyciągnięcia z bagna kilku kolegów, w ogóle och i ach...
Dziewczyny... Wyłam jak bóbr, jak dziecko... Moje maleńkie Misiaczki mordę na kłódkę trzymało trzy miesiące prawie... Straszył mnie kiepskimi wynikami, mało go w domu było, niewiele się uczył... Teraz wiem, że nie uczył się w domu, tylko przy okazji, kiedy innym pomagał... :ico_sorki:
Średnia...? 5,81...
Szok, wzruszenie, duma, klucha w gardle...
No i musiała matka zaraz wybulić na nowy telefonik :ico_sorki: Myślałam, że z radości mnie udusi :-D Nie spodziewał się przecież... :-D
Dumna i blada wróciłam do domku :ico_sorki:
A Wy gdzie...? :ico_noniewiem: :ico_noniewiem: :ico_noniewiem: