08 lip 2009, 09:59
betka, ja wiem, że dzieci czasami mają.. to doładnie tak ja z pleśniawkami.. tylko nie wiem jak można dopuścić żeby zrobiła się z nich jedna wielka rana?? to mnie martwi najbardziej.. Nie wiem, może ja jakaś przewrażliwona jestem, ale jak widze, że Jasiowi coś się zaczyna dziać to zaraz reaguje.. Pediatra to nawet powiedziała, że ja jakaś przewraźliwiona jestem.. ale ja jednak wole to niż jakby dziecko się miało męczyć..
Wczoraj na odchodne kuzynka powiedziała mi, że i tak wie co robi, bo w końcu skończyła wyźsze studia i wykształcenie ma.. Ja co prawda zaczełam, ale nie skończyłam.. w każdym razie poczułam sie jakby mi ktś dał w twarz.. No nie ważne.. szkoda tylko dziecka, bo się męczy, cały czas wczoraj się drapał po buźce, więc pewno mu przeszkadza..
My tyż mamy nystatyne na pleśniawki, daje Mu 3x1ml tego roztworu i chyba schodzą.. Mam nadzieje, bo chciałabym u Jasia zobaczyć w końcu różowiutkie podniebienie:-D
Miałam wczoraj pisać.. Jasiek nauczył się kilku nowych rzeczy.. Siedząc potrafi położyć się na brzuszek i potrafi "stanąć na głowie" z dupcią wypięta do góry.. Boziu jaka ja dumna byłam jak to zobaczyłam, aż mnie zatkało z wrażenia..
No i mamy chodzik w domu, Babcia się uparła i kupiła wnusiowi, jaki on był zachwycony, aż piszczał z radości.. Ale postanowiłam sobie, że nie będzie w nim diedział dłużej niź godzine dziennie i to pewno będzie wtedy kiedy dziadkowie będą już w domu.. No i musimy kupić bramke na schody, bo teraz będzie gotów wyjechać z tym sprzętem na korytarz i jeszcze mi się zwali ze schodów.. to by dopiero była masakra..
No i zła jestem na mojego męża.. byłam wczoraj z Jsiem na podwrku i poszliśmy do niego żeby Mały popatzył jak tato wrzuca drzewo, posadziłam go na przyczepie a P do mnie, że jestem pusta, że tak dziecko sadzam, a trzymałam do na prawde dobrze, przecież nie pisciłabym go na cement i że jak coś się dziecku stanie, to mi się oberwie, pierwszy raz tak do mnie powiedział, normalnie mnie zatkało i nie wiedziałam co mu powiedzieć.. wieczorem mówie, źe ząb mnie boli i nie robie kolacji, bo nie dam rady, a on mi na to, że mam się w noge uderzyć, to nie będe myśleć,że mnie ząb boli, a kolacja ma być, bo on jest głodny..
Normalnie zdziczał mi chłop zupełnie.. Nie mam pojęcia co się z nim dzieje.. dziecko też ma tylko do zabawy i do tego, żeby mi robić na złość.. wkur.. mnie nieziemsko, nie wiem, czy to dlatego, że jest w domu już przwie 1.5 roku i nudzi mu się, czy co.. Nigdy yaki nie był i odnosił sie do mnie z szacunkiem, a teraz..