to wcale nie jest łatwe do opanowania...szkoda, że dla tej koleżanki to taki problem...
juz sie problem rozwiazal sam, bo zadzwonila dzis, ze nie bedzie mi juz córki przywozic, bo brat przyjechal i sie nia zajmie.
Szkoda troche tych kilkudziesieciu funtow na tydzien, jakie zarabialam, ale z drugiej strony ciaza powinna byc spokojna,a nie nerwowa, a ta dziewczynka zaczynala mi juz swoimi himerami psuc Lusie :ico_noniewiem:
zborra, no ja łózeczko bede musiala jakies kupic, bo nie mam zadnego, chociaz sie pewnie i tak skonczy na tym, ze Nowy Człowiek bedzie ze mna spal, tak jak Lu do tej pory, ale na dzienne drzemki sie przyda ( o takim turystycznym mysle).
Wozki mnie nie interesuja, z wiadomysch wzgledow :ico_oczko: Mam jeakiegos rupiecia po Lusce to obleci, ale juz ukladam sobie w myslach stosik nowych chust, ktore Nowemu Człowiekowi beda niezbedne ;) MM juz szlag trafia, bo on wie ile ja potrafie na chusty wydac :-D