Kilolek powiedz o tym ginowi, ale myślę, że jak już Ci przeszło, to nic Ci nie grozi. Oby, oby!!
U nas choróbska żadnego nie ma, ale za to nie może być bez problemów. Rośnie mi znów ciągle ta sama ósemka i trzeci dzień się męczę. Dziąsło opuchnięte i aż gardło i ucho pobolewają. Na dodatek u góry boli mnie ząb. Dentysta rozkłada ręce bo nic nie widać i muszę czekać na zrobienie zdjęcia po ciąży. Po lewej stronie mam połamanego zęba i czekam na wyrwanie też po ciąży i tym sposobem znów nie przyjmuję twardych rzeczy bo w rezultacie pęka mi cała szczęka. Nie wiem kiedy to się skończy, ale mam tego serdecznie dość, bo tylko bym leżała, tu cały dzień z Matim. Dziś mąż znów ok 19 wróci. Teraz oglądam sobie zaległy Klanik i zaraz idziemy wałkować pizzę.
Wczoraj byliśmy w mieszkanku. Kurzu, że głowa boli. My się chyba naprawdę do porodu nie wyrobimy. Gościu z kuchnią nadal fisiuje i 2 dni nie było go w ogóle. Dziś ponoć już jest. Zaczął 3 rzeczy i nawet nie sprząta po sobie.
Oto Mati w akcji:)
A tu firanka po poprawce bo była za krótka.
A tu już kuchnia. Jak można tyle zrobić przez tydzień??? :ico_sorki:
Co do chrzcin, to ja też wolę zrobić większe i nie mieć plotek za plecami. Ty bardziej, że rodzina męża wszystko tak świętuje.No cóż trzeba się trzymać za portfel :ico_olaboga: