Jeśli chodzi o brak akceptacji siebie, odchudzanie i herbatki, to ja miałam z tym dość ciężkie przejścia... Nigdy się sobie tak na prawdę nie podobałam, odchudzałam się bez przerwy, raz z efektami, raz bez... Przejście z herbatkami było o tyle przykre, że z mojej i tak już ubogiej diety "wypłukiwały" te wartościowe składniki odżywcze, które udało mi się wchłonąć. Efekt był taki, że schudłam parę kilo, ale zaczęły mi potwornie wypadać włosy, łamały się paznokcie, no koszmar. Przestałam się sobie podobać już zupełnie. Musiałam przejść inensywną kurację suplementami na wzmocnienie włosów i paznokci. Łykałam codziennie Onozis i rzeczywiście włosy mi się bardzo poprawiły. Teraz z akceptacją własnego wyglądu jest wiele lepiej, bo gęste i zdrowe włosy jednak bardzo dużo dają na plus w wyglądzie zewnętrznym.
ja bym zmieniła w sobie moją upartość i chciałabym być bardziej cierpliwa,oj nerwus jestem straszny :ico_wstydzioch: i przeklinam dużo,nie lubię tego ani u innych ani u siebie a jakoś tak w nerwach tą łopatą klepię i to bez wyrzutów te przychodzą później :ico_wstydzioch: Leń jestem też straszny :ico_wstydzioch: kurcze chciałabym mieć więcej werwy.No kilo parę chcę zrzucić ale myślę że po porodzie się uda,wezmę się za to ostro,karmienie pomoże,zawsze chudłam przy karmieniu i to aż za bardzo.no i chyba tyle,bo uroda,pewnie że bym chciała wyglądać inaczej no ale całą się zmieniać bym musiała a nie byłabym już wtedy sobą :ico_oczko:
jasne. nie chodzi o to zeby wygladac czy byc idealnym, wazne zeby dobrze czuc sie w swojej skórze. ja tak mam bo co mi szkodzi. inni moga miec o zdanie o mnie jakie chca ja sie mam dobrze i to sie liczy
hmm ja u siebie oczywista parę kilogramków bym się pozbyła,, ale niestety mam zbyt mało samozaparcia ,,, buu , ale podpisuje się pod tym co pisze kalosz, ważne żeby czuć się dobrze. Myślę jednak że jeśli jest możliwa jakaś mała korekta która nam pomoże to czemu nie,, ja bym uszka chętnie poprawiła,,ale nie za wszelką cenę i ew decyzja o operacji musiała by być moja,, ale wiem że często to pomaga,,, no byle nie przesadzić,,
Wiem, że do ideału trochę mi brakuje (hm jak wygląda ideał?), ale zupełnie mi to nie przeszkadza. Już dawno zaakceptowałam swoje niedostatki, bo jeśli czegoś nie można zmienić, to najlepiej się do tego przyzwyczaić. Czasami oczywiście staję przed lustrem i stwierdzam, że trzeba o siebie bardziej zadbać. Ale wtedy wystarczy fryzjer, kosmetyczka, albo wizyta w spa. Na tę ostatnią przyjemność pozwalam sobie rzadziej, ale po ostatniej wizycie w Primavera Spa stwierdziłam, że warto od czasu do czasu zainwestować w swoje lepsze samopoczucie:).
Tak, czas najwyzszy. Dorosłam już do tego, żeby wiedzieć, że ideałem nigdy nie będę, ale akceptuję to i staram się być najlepszą sobą. Znam swoje wady, z tymi którymi się da, walczę. Mam gorsze dni - wiadomo, ale jestem szczęśliwa z tym co mam. :) :-D
ja bym chciała mieć na tyle silnej woli, żeby zacząć regularnie chodzić na fitness - wtedy się ze sobą lepiej czuję, na tyle silnej woli, żeby się nie obżerać i mieć więcej tolerancji i opanowania:)
Wiadomo nikt nie jest idealny. Ja też mam pewne niedoskonałości. Nie tylko jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny, ale też o charakter. Jeśli chodzi o mój charakter to chyba moim największym problemem jest to, że mam problem z okazywaniem uczuć, a jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny to mam trochę odstające uszy. Mimo moich niedoskonałości nie chciałabym niczego w sobie zmieniać.. i akceptuję siebie.