30 lis 2009, 23:55
przyzwyczaja się ale jeszcze wczoraj nie byl zwolennikiem, marudził. Dzisiaj spróbowaliśmy nowego wiązania - kieszonki. Na początku marudził troszeczkę ale szybciutko usnął, a to bardzo duża korzyść :ico_haha_02: :ico_brawa_01: wczesniej próbowaliśmy 2X ale raz, ze strasznie trudne a dwa, ze kupa płaczu w tym była, chyba u za cieplo bylo, no i glowkę trzeba było zakrywać i chyba to mu się nie spodobalo. Generalnie to całe motanie to strasnzie zawiła sprawa. Może nie samo motanie co to nieszczęsne dociaganie o którym ja oczywiście wcześniej nie wiedziałam :ico_noniewiem: do tego ja mam kiepską chustę jak na pocżatek, bo lnianą, a ona jest bardzo sztywna i kiepsko się ją dociąga