Witam po długiej nieobecności :ico_wstydzioch: obiecałam że napisze jak było w szpitalu ale nie miałam zabardzo czasu bo Idka znowu chora :ico_placzek: , znowu zapalenie oskrzeli i znowu antybiotyk choć juz jest lepiej
Więc tak w dniu kiedy nas przyjeli na oddział nie było łóźek dla matek karmiących bo wszystkie były zajęte i choć ja nie karmie lekarka która nas przyjmowała kazała powiedziec że karmie piersia a dokarmiam butelka aby dostac łóżko - w sumie nie byłabym zła że nie dostałam tego łóżka gdyby nie to że te rzekomo karmiące piersia mamy latały co chwila na papieroska :ico_zly: więc chyba tez nie były karmiace wziełam na odział bujaczek bo Ida przeciez bez smoczka wiec chciałam mieć alternatywe w razie płaczu kiedy przed operacja nie mogła juz jesć - niestety dostałam opierdziel że nie wolno takich rzeczy w szpitalu używac no nic zabraliśmy to do domu w nocy Marcin przy niej czuwał na krześle o dziwo przespała całą noc bez jedzenia ale od 6 rano był juz płacz :ico_placzek: że brzuszek pusty. Operacja miała byc na 8:30 więc ja juz od 7 byłam na oddziale i znowu dostałam opierdziel ze jestesmy oboje przy dziecku bo wolno tylko jednemu rodzicowi przebywac z dzieckiem na odziale nic nie pomogły tłumaczenia że dziecko jest samo na sali więc nikomu nie przeszkadzamy. Marcin czekał przed odziałem a ja przy małej cała w nerwach bo na operacje zabrali ją dopiero o 10 spłakała sie do tej pory z głodu bidulka :ico_placzek:
Opercja w znieczuleniu ogólnym przewodowo i dotchawiczo po godzinie na bloku przywieźli mi kruszynke i dwie godziny spędziłyśmy na sali wybudzeń później powoli mogłam podawac jej wode do picia a o 18 dostała juz mleczko. Podawalismy jej czopki przeciwbólowe i jakoś nie wyglądało żeby jej ból dokuczał . Kolejna noc Marcin przy niej a j w domu z chora Nikolą . Na odziale dzieciacym nie było nawet wanienki aby ją wkąpać w takiej wielkiej misce ją ochlapałam i już :ico_noniewiem: . Najważniejsze że tak szybko dostaliśmy sie na tą operacje bo okazało się że nietylko jajnik ale także jajowód juz się wysunął tak więc udało się uratować to w ostatniej chwili... mam nadzieje że to juz koniec cierpień dla Idki bo juz chyba wyczerpała limit za całą naszą rodzine
Ale sie rozpisałam :ico_noniewiem:
Dziękuje wam cioteczki za troske :ico_sorki:
riterka, - słodkie zdjęcia z usg wspaniały widok :ico_brawa_01:



