06 sty 2010, 11:39
wiedzialam, ze predzej czy pozniej dostanie mi sie za tego tate po uszach.. a co ja mam im nie pozwalac... Przemek czasem siedzi wiecej w pokoju dziewczynek niz ze mna.. czyta im bajki po niemiecku, albo ogladaja razem bajki... one same zaczely tak do niego mowic a on sie z tego cieszy... Rodzice Przemka tez im juz prezent kupili i mowia na nie: wnuczki... A dziewczyki Aschaffenburga nie pamietaja, sa szczesliwe, ze maja tate tak jak inne dzieci.. np jak przychodze po nie do przedszkola z Przemkiem to chwala sie wszystkim dzieciom, ze zobaczcie nasz tata przyszedl... Mam im to odbierac i wbijac do glowy, ze to nie ich tata??
Moze glupio postepuje, ale widze, ze dziewczynki sie zmieniaja, na lepsze.. mnostwo razy przychodza dzienie i mowia mi i Przemkowi, ze nas kochaja... caluja nas... sa zupelnie inne niz pol roku temu....
Przemek cjest inny niz moi eks, moze dlatego, ze jest tylko rok starszy... Ma wlasna firme i w miare mozliwosci co weekend jest u nas... W urodziny dziewczynek bylismy razem w cyrku, Sylwestra tez spedzilismy razem... A w kwietniu lub maju wybieramy sie do Wloch...
Jesli chodzi o charakter dogadujemy sie bez problemu, Przemek zna moja cala przeszlosc... Ale postanowilam o tym zapomniec... Jakos trzeba zyc dalej... Nie moge caly czas patrzec na to co kiedys bylo...
Teraz jestem tutaj i zyje na nowo.....
A ze pewnie za polowe tego co napisalam dostane po lapach to trudno... Nie moge cake zycie sie czolgac... Musze sprobowac nowego zycia... a ze poznalam Przemka tak szybko.. to nie znaczy ze mam go odrzucac i zmieniac dziewczynkom tok myslenia, do ktorego same doszly...