09 mar 2007, 20:26
Ja nie wstydze sie lez,placze,ale tylko wtedy kiedy dzieje sie cos zlego,a ja nie moge nic na to poradzic.Poprostu z bezsilnosci sie rozklejam..
Co do sprawy wybaczania.....
rzadko wybaczam,zalezy jeszcze komu i co....
2 lata temu pozbylam sie wiekszosci "bliskich "znajomych poniewaz dowiedzialam sie ,ze nazwijmy to umownie"spiskowali"za moimi plecami....Tlumaczyli sie,ale nie wybaczylam...Jesli mnie ktos oszuka nie potrafie mu poraz kolejny zaufac..
Jesli chodzi o mezczyzne bliskiego sercu to i w tym wypadku jest podobnie..
Uwazam,ze jesli ktos oklamuje mnie w blachych sprawach to i w tych powazniejszych zrobi to bez mrugniecia okiem...
Przemek oklamal mnie raz,ale sam sie do tego przyznal na 2 dzien bo wiedzial,ze gra nie jest warta swieczki...Ja go nie oklamuje wiec i od niego wymagam szczerosci.....
Zawsze balam sie zdrady i mam nadzieje,ze nie bede sie musiala z tym zmierzyc bo w tym konkretnym przpadku moja decyzja wazy tez na losie mojej corki....Hmmmm to raczej temat do dluzszej polemiki....