17 lip 2010, 22:49
Hej,
Piszę tutaj bo pomyślałam, że może w końcu tutaj ktoś mi pomoże i będę mogła się wyżalić.. Mam 17 lat, 11 stycznia urodziłam synka (zrobił mi prezent urodzinowy z dwudniowym wyprzedzeniem:P), jest mi ciężko, ponieważ ojciec Igorka nas zostawił, Nie interesuje się wgl nami. Ostatni raz widzieliśmy się 15 maja gdy pojechałam do niego z dzieckiem... Mam cudowną mamę, pomaga mi jak tylko może żebym mogła żyć dalej jak normalna nastolatka... Ale to nie jest już to samo co kilka lat temu.. Mam w końcu obowiązek. Kocham mojego maluszka, jego ojca zresztą też, ale on wypiera się zę to jego dziecko... Może lepiej opwiem wszystko od początku...
Poznałam Michała na imprezie. Wymieniliśmy sie numerami, później zaczęliśmy się spotykać. Było miło do czasu... Rozstaliśmy się a później okazało się że jestem w ciąży... Nawet przez całe 9 miesięcy ciąży miał wszystko gdzieś... Kiedy zadzwoniłam do niego po porodzie to zapytał "To już?!". Pze dwa miesiące po porodzie byłó nawet dobrze... Mówił, że chce ze mną znowu być, stworzyć dziecku normalną rodzine... Wszystko zaczęo się psuć kiedy dowiedział się że nie może być prawnym opiekunem małego do czasu ukończenia przeze mnie pełnoletności... Nie potrafił tego zrozumieć i zaczął unikać kontaktów ze mną i dzieckiem.. Jest mi ciężko... Na małego pieniążków nie dostaje od niego żadnych.. Ale w tym wszystkim nie chodzi o pieniądze... Skoro "chciał stworzyć dziecku normalną rodzinę" to dlaczego tego nie robi tylko jeszcze potrafi mnie dobić swoim gadaniem, że to nie jego syn??... Czasami wydaje mi się zę zrobiłam swojemu synkowi największą krzywdę, że jego ojcem jest taki kretyn,a czasami że wgl dałam mu życie...
Proszę o odpowiedź... pozdrawiam