27 kwie 2010, 21:54
my mamy wilczura długowlosego. Plan na początku był taki: kupujemy sukę, robimy duzy kojec i ogrodzenie wokół domu. Plan , niestety, nie wypalił. Nasza Moli nienawidzi kojca, nie jestem w stanie zliczyć, ile razy z niego uciekała, była tak zdeterminowana,ze popsuła przęsło. Podejrzewam,ze spowodowane było to tęsknota za nami. No i w rezultacie od jesieni jest w domu. Niby mi nie przeszkadza, ale...w okresie linienia :ico_zly: kłęby siersci są wszędzie (mimo że pies ma swoje legowisko w wiatrołapie i "na pokoje" ma zakaz wjazdu)
W koncu postanowilismy ją przekazac w dobre ręce, ale jakos nikt się ostatecznie nie zdecydował. Chyba ten psiak jest na nas skazany
Najgorzej jest jak mamy gdzies wyjechac na dłuzej :ico_zly: w garazu nie moge jej zostawic , bo wtedy nici z alarmu, poza tym, byłaby calutki dzien zamknięta.
Na jakies kilkugodzinne wyjazdy bedziemy ją mocowac na łancuchu :ico_wstydzioch: . wilczur na łancuchu- jakos to mi się "nie widzi", ale to ostatecznośc.
Zgadzam się ,ze posiadanie psa to wielki obowiązek, zwłaszcza psa dużego, którego nie mozna schowac pod kurtką. My niby wszystko dokładnie przemyslelismy, a życie pokazało co innego. :ico_olaboga: