27 lip 2010, 20:44
czesc
Anja fajnie wygladasz i spoznione najlepsze zyczenia imieninowe
ja sie nie odzywalam.. bo byly ciezkie dni
zmarl moj tato
ale juz po najgorszym
w niedziele tate pochowalismy
pogrzeb minal jak chwila
jak jakis sen,
niedowierzanie
pogoda byla najgorsza
caly czas padalo a jak wyszlismy z trumna to lalo wrecz
leonek wiernie nam towarzyszyl caly czas
najlepiej jak w kaplicy sie modlilismy przed pogrzebem
spiewalismy piesni
a leon w przerwie mowi ze on chce teraz Ogorka zaspiewac i zaczal spiewac hehe
jak dobrze ze go mamy
rozweselal babcie. nas
i uswiadamial ze zycie trwa
jedni odchodza
inni sie rodza
i taki nas ciezki los
ludzi tlumy
przyjechala tez kompania wojskowa oddac hold tacie
(tato byl majorem na emeryturze)
jak zaczeli strzelac to normalnie az krzyknelysmy
huk niesamowity
wzruszenie
szok
jeszcze wczoraj otworzylismy trumne ale tylko dla nas
leonek widzial dziadka zarowno podczas choroby jak i szpitalu po smierci i wczoraj tez
on chyba duzo rozumie
powiedzial mi, ze bedzie gral z dziadziem w pilke po chmurkach
i ze chcialby byc juz stary i chory i isc do nieba,
a potem po chwili namyslu rzekl "ale ja nie wiem czy pojde do nieba hmm?"
przezylysmy ten dzien
potem byla stypa i juz wesolo
kazdy tate milo wspominal i kazdy tez poczul ulge jakby nie bylo
ze tato juz sie nie meczy
ze juz nie cierpi
rowno 13 miesiecy bog go przy nas trzymal
23 go tato sie urodzil
23-go mial wypadek
23-go wyszedl ze szpitala do zakladu opieki
23go zmarl
mial tylko 56 lat
przed soba pol zycia
wymarzonego wnuka
ehhh
zal strasznie
ale co my mozemy zrobic
taka byla wola Pana
i tak mialysmy duzo czasu zeby sie z nim pozegnac
zeby z tata pobyc
nie zabral nam go od razu
a dal czas na "przygotowania"
poswiecilysmy dla niego wiele
ciezki to byl rok dla nas
teraz powinno byc lepiej dla taty
ale jeszcze ciezko sie przyzwyczaic ze go nie ma
ciagle mysle ze zaraz ide do taty
albo co mu zrobic do jedzenia
itd
jeszcze tak wsrod ludzi jak na stypie czy u mamy to zarty smiechy.... i latwiej wszystkim
ale dzis sama jestem i mi zle jakos...
stype zorganizowalysmy w restauracji dla rodziny i przyjezdnych na 40os
to byl super pomysl
bo w domu nie byloby szans na tyle ludzi
wieczorem w domu jeszcze odkurzylismy stare zdjecia i wspominalismy
ile sie nasmialismy.. z tamtych czasow
az zal ze nigdy nie wroca
leonek w nocy wpadl w placz
nie moglismy go uspokoic przez 15 min
mowil ze bola go nozki
nie wiem czy to prawda
rano mi powiedzial ze snilo mu sie ze mamusia poszla do dziadzia, i zostal sam z tatusiem
nie wiem czy ja wg niego w tym snie umarlam?
szok
w ciagu dnia nic po nim nie bylo widac
ale napewno musial to na swoj sposob przezyc
przeciez widzial jak ukochanego dziadziusia wkladali do grobu i zamkneli na zawsze
[*]