17 sie 2010, 16:15
cukrzycy nie stwierdzono.siurka nie znaleziono czyli nadal córka.600 gr rozbrykanego dziecięcia.+10 kg
dziś 23w1d.jak z piczki strzelił.118 dni do końca.i już bliżej niż dalej do wielkiego spotkania.
wszystkie dolegliwości ciążowe zniknęły.jakby ich nigdy w ogóle nie było.rzyg krajobrazowy minął,sik się ustabilizował,migren brak.krwawienie dziąseł już nie mam,zgaga minęła i nie wiedzieć czemu czuję się piękna.
mimo,że obleśnie gruba jestem,z nogami jak serdelki i buzią w pryszczach jak ser szwajcarski.
jedynie burze hormonów mam.baa,nie burze,raczej tajfun lub jakąś inną hormonalną katharinę.
ryczę na kreskówkach 'film o pszczołach' na reklamie beko,nad uschniętym kwiatkiem.
wszystko mnie wkurw,przyprawia o łzy i nie ma na to sensownego leku.
no chyba,że lekiem na całe zło będzie Gabrysia i jej pierwszy płacz...