06 paź 2010, 22:39
Jesienna chandra...oj skąd ja to znam...
ja też mogę spać, spać i spać...
Mały...wczoraj poszedł do przedszkola, dzisiaj też, ale dzisiaj już wywiozłam go do babci i powiedziałam babci, że ma wrócić jak wyzdrowieje...:)
A tak na poważnie to kaszel ciągle ma...
Ale w środę najpóźniej to już musi iść do przedszkola, bo jest pasowanie na przedszkolaczka...dziś dostałam wierszyki, i mały ma z babcią ćwiczyć...nie wiem, myślę, że do niedzieli się wyleczy...chociaż walczę już z tym 1,5 tygodnia...
w międzyczasie byliśmy na weselu...u mojej siostry...super było...
poza tym nic mi się nie chce...
a w pracy mamy czas do końca miesiąca, żeby wyrobić ponad 300 spraw na osobę...co jest nierealne, ale ma być zrobione...także jeżdżę do pracy na 6 i wracam o 19...niezgodne z przepisami, ale jak trzeba to trzeba...jestem wykończona...a najgorsze jest to, że jest to praca charytatywna, bo na pewno nie zapłacą...ludzi nie chcą nam dać tylko każą robić...straszą zwolnieniami itp...pensje już zamrozili na najbliższe cztery lata...także nie jest ciekawie...no a w tym tygodniu dowiem się, czy osoba, którą zastępuję wraca z wychowawczego czy sobie przedłuży jeszcze...ale jeśli wraca, to ja od 11 listopada idę na kuronia...także nie mam dobrego nastawienia do życia ostatnio...tymbardziej, że mąż też ma chyba ostatni miesiąc w pracy...i jak nic innego nie znajdzie a mnie zwolnią, to zostaniemy z 400zł zasiłku dla bezrobotnych...także szykuje się ŚWIETNA ZIMA...normalnie już wpadam pomału w depresję...i to straszną...zwłaszcza, że zimą ciężko jest znaleźć pracę...nie wiem co dalej...nawet nie mam czasu ani siły myśleć...po prostu mam dość życia w stresie i w tym ciągłym biegu...