Nicola, mowa o BLW właśnie, a więcej info jest na
www.babyledweaning.pl
Za 4 miesiące Dawidka :ico_brawa_01:
U nas problem ze słodyczami jest głównie jeśli chodzi o prababcię (i teściową, ale ona daleko mieszka ;) ). Moja babcia, chłopaków prababcia uważa, że cukier jest super, bo krzepi.
I tak już czasami odpuszcza i daje im owoce, ew. gorzką czekoladę, ale kiedyś Pawełki były na porządku dziennym. I pradziadka ulubione: cukier w kostkach :ico_zly:
Nie znalazłam sposobu by babci wytłumaczyć dlaczego nie chcę przesadzać z cukrem rafinowanym w dzieci diecie. Babcia dalej swoje. Że kiedyś dzieci brały cukier do kubków i tak jadły- łyżkami :ico_szoking: i nic im nie było :ico_noniewiem:
A na mojego Bartka cukier/słodycze działają źle. Zabijają apetyt na caluśki dzień. POtem może nic nie jeść. No i są takim zastrzykiem energii, że dzieciak po prostu wychodzi z siebie, lata, krzyczy, co przy jego i tak niezłym temperamencie jest dla nas jak kara :ico_oczko:
Zwykle w święta, podczas jakichś urodzin itp. odpuszczam, i żrą słodycze aż miło. Tzn Bartek, bo Damian jakoś nie jest aż takim łasuchem na słodkie. Zje kawałek czekolady i finito, no i poza tym je też wszystko inne.