Spoko, nawet zbytniego :590: nie było.
Ja jestem zdania, że im kot mniej wychodzi tym lepiej. Staruszka całe swoje życie była kotem pół dzikim, wolno żyjącym. Dlatego też wychodzi, bo jest do tego przyzwyczajona i jeśli nie pobiega z 2 h na polu krzyczy pod drzwiami. Puszczamy ją kiedy ktoś z nas, jest z nią na polu- biega za nami jak pies i nigdzie nie odchodzi. Jak wracamy ona idzie też z nami.
Młody to kot niewychodzący absolutnie. Nawet nie jest ciekawy, bo od urodzenia znal tylko dom, więc luz.



