21 gru 2010, 17:53
dorotaczekolada ten mój mąż to duże dziecko (35 lat). Gdy nie było dzieci i ja na kazde jego skinienie i szaleńczo zakochana było super, gdy pojawił się
Antek pogorszyło się ale było ok, gdy pojawiła się Gabi było już coraz gorzej. Córka jest wymagająca, absorbująca, jęcząca. On do jej roczku twierdził,że mam tylko syna a Gabi jest moja, ani razu jej jeszcze nie przewinął, nie nakarmił.
Mąż ma do mnie pretensje,że moim życiem są dzieci,że on jest dodatkiem do życia, że ja go nie hołubię tak jak kiedyś. Nawet zarzuca mi ,że go oszukałam bo kiedyś byłam taka kochana a teraz nie mam ani czasu ani chęci na zbliżenia. eh długo by pisać...