gozdzik, jak ja sie ciesze ze koledy za mna, u nas na szczescie nie ma i nie bedzie :ico_brawa_01:
dzisiaj u nas pielegniarka zdrowia byla, warzyla Lilcie, ma 74 cm i 8500, troszke schudla od poprzedniego razu :( troche to przez jej dlugie chorobsko, ta goraczke ktora sie utrzymywala przez prawie 2 tygodnie, a troche przez to ze za duzo ja karmie piersia, szczegolnie w nocy. Dzis juz wzielam budzik do lozka, bo wczoraj bylam na takim spotkaniu ( przynaleze do takiej *grupy wsparcia* dla matek z reakcja poporoda ) no i wczoraj byly indywidualne konsultacje i rozmawialismy o tym jak Lilcia jest ode mnie uzalezniona, ze chcialabym mniej bardziej luzny kontakt z nia, ze budzi sie czesto w nocy. Rozplanowalismy strategiie i dzis w nocy mialam sprawdzic jak czesto sie budzic i zamiast piersi podac wode jesli za czesto by sie budzila. Ale z planu wyszly nici, poszla o 20.30 spac, o 22.30 obudzilam jak niechcacy jak sie sama kladlam - podalam piers ( mialam podac gora 3 na cala nocke ), wtedy o 00.44 pobudka - piers, o 2.44 pobudka jak w zegarku, piers, no i tutaj sie zaczely charce, mala zaczela robic krotkie 20 - 25 minutowe drzemki i tyle. Ja codzien padnieta jestem i wiedzialam ze nad ranem czesciej sie budzi, ale nigdy nie przeczuwalam zeby az tak czesto. No i wody nie podalam, padnieta bylam jak zawsze, i piers leciala. Dzis A. ma wziasc ta *zla* strone nocki i podawac jej wode, zobaczymy jak pojdzie. :ico_noniewiem:




