03 lut 2011, 10:12
U mojego pierwszego syna na chrzcinach byli tylko czrześni bo sytuacja była bardzo trudna mieszkaliśmy dosłownie na końcu świata i tylko oni przyjechali (mniejsza o to ,że gdyby moi rodzice chcieli to też mogliby się nagiąć ,ale akurat obrażeni byli no cóż.
Teraz planujemy chrzciny na wiosnę i też nie zamierzam robić biby będą najbliżsi około 7 osób he he to dopiero oszczędność nie no tym razem z wyrachowania bo rzeczywiście po co mam robić "wesele" jak kasa na szczytniejsze cele się przyda .Mam takie zdanie jak Joanna S
[ Dodano: 2011-02-03, 09:19 ]
A ja z pierwszym synem gdy prosiłam o chrzest powiedziałam księdzu ,że mamy problem bo po pierwsze ojciec dziecka jest po rozwodzie to my na dodatek ślubu nie mamy .A ksiądz na to:"Ale przyszliście prosić o chrzest dla syna to dowód na to ,że chcecie bez przymusu wychowywać dziecko w wierze katolickiej i ja Wam nie mogę odmówić"Dodał ,że ważne ,że się kochamy i żyjemy w zgodzie z Bogiem i takie tam ,ale to był ksiądz francuski i taki prawdziwy z powołania na chrzcinach było tak wzruszająco ,że nawet ksiądz płakał -było kameralnie bo tylko my byliśmy w kościele na chrzcie nie było mszy z innymi tylko nasza rodzinka .Do teraz jak wspominam to był wzniosły i wyjątkowy dzień mimo ,że do kościoła rzadko chodzę ,ale to już inna bajka