06 lut 2011, 18:40
Cześć dziewczyny
Trochę was doczytałam.
Koroneczko bardzo mi przykro. Nie wiadomo co teraz poczną.
Murchinson nie wiem co będzie na tym nowym mieszkaniu, ale w tym bywa różnie, raczej jest cisza, tak raz w miesiącu głośniej chyba sąsiad wtedy skądś wraca. Nad nami sąsiedzi mają 2 synów w wieku 7 lat także też lubią tupać, ale 20 i idą spać. Nasza Iza też nie święta, wczoraj mieliśmy gości i do 2 nie mogłam jej położyć, co się umęczyłam to moje. Ogólnie ciężki dzień miałam, bo najpierw cały dom sprzątałam potem M powiedział że jego szwagier i 2 siostry przyjdą i zaraz musiałam ciasto klepać i coś na ciepło do wódki, skończyłam 5 minut przed ich przyjściem, nie poszli późno bo tak 22-23 ale Iza już była nie do opanowania.Dziś jedziemy do dziadków, a czuję się bardzo zmęczona na szczęście jutro wolne więc odpocznę.
Aniu oby samochód się nie psuł i wam dobrze służył.
Jak czytałam to się nacierpiałyście przy tych ciążach. Ja nie miałam takich doświadczeń i szczerze nie wyobrażam sobie by mojemu dziecku coś się stało. Dlatego mam nadzieję, że teraz wam pójdzie z górki.
Markotka co do żylaków to niestety nie wiem, przy Izuni tak nie miałam, choć mój lekarz twierdzi, że mam zbyt wysoką wagę wyjściową i moje nogi nie wytrzymują już więcej kg. Nie wiem ile w tym prawdy bo po Izie schudłam 15 kg, a w dniu porodu ważyłam 90 kg. Tylko ponoć każda następna ciąża to coraz gorzej z tym obciążeniem.
Coś chciałam wam jeszcze napisać ale wyleciało mi z głowy. Teraz dużo myślę o meblach, dywanach, kolorze ścian. Z jednej strony fajnie bo też mi szybko czas wtedy leci.
Do jutra, bo pewnie wrócę w nocy.