ramnka,co masz na mysli mowiac o poziomie nauki w innych panstwach,masz jakies doswiaczenie w tej kwesti?
powiedzmy, że mam - niekoniecznie na przykładzie własnego dziecka - jendak nie to jest tematem i nie chciałabym powiedziec niczego co moze kogos obrazic, bo wiadomo kazdy broni zaciekle swojego - zwłaszcza Ci ktorzy są za granicą... taka mentalnosc Polaka - udowodnic ze mamy lepiej - aczkolwiek niekoniecznie
tak wiec z tematu nie schodzę
W zasadzie nie chodzi o to, ze rodzice utrudniają dziecku cokolwiek, po prostu niech ktoś mi logicznie wytłumaczy jaki jest sens tego wszystkiego?
Zanim Zuzia bedzie miec 6 lat to juz nie bede pamietac o tym, ze sie wkurzałam na te cudowne zmiany...
Wiem,że mądry wychowawca sam zadba o to by nasze maluszki nie miały przerw - by do ubikacji nie wychodziły na przerwach między lekcjami nie narażając ich na spotkania z rozbieganymi dryblasami
własnie o to chodzi, dziecko idzie do szkoly jednak lepiej zeby nie wychodziło z klasy - dla mnie własnie to jest jednym wielkim nieporozumieniem
ja tego problemu nie mam bo do szkoly do której kiedys prawdopodobnie pojdzie Zuzia chodza dzieci od 1-3 tak wiec zaden dryblas jej nie staranuje - chociaz tyle :-D