Witam dziewczyny:) My już nareszcie w domku....:)
Odnośnie porodu...
Jak pisałam skurcze miałam średnio regularne ale dosyć mocne tak cały czas do 21, później poszłam do łazienki zrobić jeszcze parę przysiadów i po 5 odeszły mi wody:)
Pojechaliśmy prosto do szpitala i się dopiero zaczęło. Pierwsze wody które mi skapły były normalne a te w szpitalu to masakra jakaś, żółte całe.... masakra jakaś.. położna w panice do ktg mnie podłączyła w sekundę okazało się że tento małej bardzo skacze, zabrali mnie od razu na porodówkę podali jakieś leki na uspokojenie tętna małej ale nic nie pomogło więc po 10 min zabrali mnie na stół... Boże nigdy się tak nie bałam...
Jak się obudziłam to się 6 razy pytałam położnej czy z mała wszystko ok...
Były u niej jakieś komplikacje ale nie wielkie bo po jednej dobie lekarze powiedzieli że wszystko już doszło do siebie.
Po za tym mała w miarę grzeczna:) Teraz trochę bardziej nie spokojna w nowym otoczeniu:)
Ja dziś już nawet sobie nieźle śmigam bo do tej pory to słabo było:)
Pokarmu mam tyle, że jeszcze z dwójkę dzieci bym spokojnie wykarmiła:)
Nie odpisze Wam nic bo nawet nie wiem co tu komu tyle tego jest:)
Najważniejsze
sandrusia spadaj na porodówkę już:D:D:D
[ Dodano: 18-09-2011, 18:25 ]
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us
Uploaded with
ImageShack.us