Dzis na polkach w sklepie dokonalam analizy skladu kosmetykow dla dzieci ;-( matko jedyna, co za srerwo oni chca abysmy w dzieciaki wcierali, wszystkie olejki to prawie sama parafina, parabeny, konserwanty.....brrrrr Dziewczyny, kupujcie dla dzieci naturalne kosmetyki, ekologiczne bo skora to nasz najwiekszy organ a widac producenci np Nivea, J&J i tego typu kosmetykow chyba o tym zapominaja... :-(
.
też jestem tym przerażona. Moich chłopaków uczulały wszelkie johnsony, oliwka bambino wysuszała na wiór itepe.
Ale np. Hipp (sprawdzałaś skład?) był jeszcze za czasów Milenki złożony z... oleju ze słodkich migdałów :D Ja go używałam najpierw na rosnący brzuch, potem na Milenkę całościowo ale jakoś co którąś kąpiel, a potem przeszłam właśnie na olej ze sł.migdałów.
A teraz właściwie ich nie smaruję. Skóra zdrowa (i nie zmacerowana mydłem glicerynowym zapachowym itd) sama o siebie dba.
Ale powiem szczerze, że mam problem w czym ich kąpać. Tutaj (UK) same johnsony na półkach w tych mniejszych marketach/bootsach w mojej okolicy...
A do smarowania ciała mam masło Karite. kupiłam z koleżankami kilo, pokroiłyśmy i przetopiłysmy z olejkami (lniany, słodkie migdały, oliwa z oliwek- każda co tam chciała).
Super specyfik na suchą skórę! Dla dzieci idealny bo naturalny ale ciężko się smaruje, trzeba dobrze ogrzać dłońmi, dlatego dla nowego rodka kupię oliwę/olejek jakiś, albo ten Hipp jak dostanę.