19 lis 2011, 16:07
cherry177, a nie mozesz sie z nia dogadac? W sensie,ze niech kupi - powiedz jej - dziekuje ci mamo,ze chcesz nam pomoc,z radoscia wezme cie ze soba do sklepu i pozwole zaplacic :-D A wozek wez taki,jaki Tobie sie podoba :ico_sorki:
Co do meza,niestety - mysle,ze go przerosla sytuacja - ja w wieku 19 lat wyprowadzilam sie od rodzicow i zaczelam szalec - wyszumialam sie dopiero po 5 latach i wowczas doroslam do roli zony,a pozniej matki :ico_sorki:
Przykro mi to mowic kochana ale ja go troszke rozumiem,Tobie jest latwiej - masz dzidziusia pod sercem,kochasz go juz,rosnie w Tobie,a dla Twojego meza to abstrakcja,Oczywiscie nie tlumaczy to jego zachowania,bo skoro byl na tyle dorosly,zeby sie z Toba kochac bez zabezpieczenia,to chyba bral pod uwage ciaze :ico_nienie:
Ja na Twoim miejscu nie odpychalabym tesciowej,badz dla niej grzeczna,podkreslaj zawsze,ze cenisz sobie jej rady ale stawiaj na swoim np jesli ona powie,ze np to i to jest fajne,to Ty powiedz,ze faktycznie super,ale to jest fajniejsze - stawiaj na swoim :ico_oczko: Troszke dyplomacji i mozna na takiej pomocy skorzystac,mysle,ze ona nie chce zle - wie,ze nie macie za co zyc,wiec pomaga - a ze sie przy tym troszke narzuca - coz,nie kazdy jest idealny.
A mezowi daj troche czasu,powiedz,ze i Tobie jest trudno ale co sie stalo,to sie nie odstanie,daj mu troche czasu i moze pogadaj z jego mama,moze ona jakos na niego wplynie,tesciowa to nie Twoj wrog :ico_oczko:
[ Dodano: 19-11-2011, 15:15 ]
a rozwod to ucieczka od problemu,nic ci to nie da.Moj maz bardzo chcial dziecka,namawial mnie na nie i wreszcie jak juz uleglam - byl wspanialy - wrecz nosil mnie na rekach,chodzil ze mna do szkoly rodzenia itd,a jak urodzil sie nasz syn,to totalnie go przerosla rola ojca,mial 26 lat a byl zazdrosny o malego - przyznal sie dopiero jak maly mial roczek,wtedy po raz pierszy powiedzial,ze go kocha i faktycznie wtedy go pokochal. mielismy powazny kryzys w zwiazku i ja tez chcial sie rozwiezc,mialam dosc - bylam zla,ze chcial dziecko a potem nie umial sie nim zajac -oczywiscie robil wszystko co mu powiedzialam,kapal go od pierwszych dni zycia,przebieral,karmil ale nigdy sam z siebie nie wzial go na spacer,nie wzial na rece zeby sie pobawic itd,dopiero po roczku Andrzejka,kiedy maly juz byl taki kumaty,wyciagal do niego rece,wolal za nim tata - moj maz potrzebowal rok czasu,zeby dojrzec do roli ojca i przestac byc zazdrosnym :ico_olaboga: Dzieki Bogu,ze ja sie wtedy z nim nie rozwiodlam,bo dzis juz czekamy na 3 szkraba,jestesmy szczesliwi,Zuzie pokochal juz jak zobaczyl ja pierwszy raz,byl dla niej ojcem od poczatku,byl swiadomym tata - bawi sie z nia i Andrzejkiem,zabiera ich na spacery. A my dogadujemy sie i kochamy,przetrwalismy kryzys,czego i wam zycza i rozwod odradzam :ico_oczko:
Ostatnio zmieniony 19 lis 2011, 16:20 przez
iw_rybka, łącznie zmieniany 1 raz.