02 sty 2012, 19:28
Dziewczyny, wlasnie wrócilam ze szpitala...spedzilam tam cala noc i pol dnia...mialam regularne, minutowe skurcze co 2,5 minuty, odszedl mi czop...po 5 godzinach skurcze przeszly...a mnie nie chcieli wypuscic ze wzgledu na odleglosc(prawie 90 km) i paciorkowca....trzymali mnie do 15:30...rozwazalismy indukcje ale poniewaz mam jeszcze tydzien do porodu to sie nie zgodzilam....Mam czekac i obserwowac siebie...
Na razie to padam na buzie i spie na stojaco...
przepraszam, ze nic nie napisalam ale z tego wszzytskiego(skurcze zaczely sie od razu bardzo intensywnie) to zostawilam w domu telefon a w ogóle okazalo sie, ze w szpitalu w ogóle nie wolno miec ich wlaczonych...Maz próbowal uruchomic swój i od razu zaczynal wyc alarm....
no nic, ja lece odpoczywac...
[ Dodano: 02-01-2012, 18:29 ]
a okazalo sie tez, ze zadnego rozwarcia nioe ma i szyjka macicy dluga....