30 sty 2012, 10:24
Dzień dobry! My już po weekendowym wyjeździe. Wczoraj wróciliśmy wieczorem, ale jakoś nie było czasu zajrzeć. Dziś was doczytałam. Na stoku było super, choć ostry mróz. Ale skoro już pojechaliśmy taki kawał to jeździliśmy nawet jak było -10. Wiatr niesamowity. Aż mnie głowa rozbolała od niego. W pewnym momencie nie mogłam wstać na desce, bo co wstawałam to mnie wywalał. Ale i tak się nie poddaliśmy. Frajda niesamowita. Zakwasy mam wszędzie - tylko nie na brzuchu :-P. Alanek był bardzo grzeczny, dziadek miał z niego radochę. Też się wyszalał hehe :-).
Co do spacerów zimowych to my z Alankiem wychodzimy nawet jak jest -15. Myślę, że gdyby było zimniej też bym wychodziła. Mi temperatura nie przeszkadza. Nakładam termoaktywną bieliznę, kurtę i spodnie ocieplane i łażę z nim aż zmarznę. Jego też opatulam w kocyk, jak przyśnie to zakrywam mu twarz, ale tak, żeby miał przestrzeń na oddychanie, żeby sobie w kocyk nie chuchał, bo potem przy takiej temp mógłby zamarznąć. Takie spacerki są zdecydowanie krótsze niż latem, ale uważam, że są zdrowotne. Jakby padał deszcz, albo ostro wiało i sypało śniegiem to bym pewnie nie poszła (chociaż ja to się żadnej pogody nie boję i nawet w deszcz z Alankiem spacerowałam :-P).
Patrzę na tapecie temat witaminek. Ja nie podaję Alankowi żadnych witaminek ani leków oprócz witaminy D - uważam, że jednak w naszym kraju to podstawa, a tym bardziej zimą, gdy tego słoneczka jest znikoma ilość. Moja mama za małą ilość podawała mojemu starszemu bratu i coś tam ma nie do końca tak jak powinien - jakieś skrzywienie w kościach chyba. A jeśli chodzi o inne witaminy to nie jestem ich zwolenniczką. Jeśli jestem chora to najpierw leczę się domowymi sposobami, potem przechodzę do witamin a jak to nie pomaga dopiero sięgam po radykalniejsze metody i jakoś żyję. Mój Alanek raz miał katar i kaszel to nie leczyłam go niczym. Smarowałam mu maścią rozgrzewającą klatkę piersiową i plecki i dwa razy dziennie oklepywałam. Do noska zakrapiałam moje mleczko i po dwóch dniach był zdrowy. Ostatnio jak zapytałam lekarza i w aptece o wit C dla dzieci to usłyszałam: "nie ma co podawać, skoro dziecko zdrowe - nie ma co wywoływać wilka z lasu". No i w sumie racja! A jeśli chodzi o ciążę, to przed nią nic nie brałam, bo nie planowałam, a w trakcie to łykałam jedno opakowanie kwasu foliowego, a potem ciągle zapominałam kupić i jakoś moje dziecko zdrowiutkie się urodziło i nic mu nie dolegało....
a przypomniałam sobie pod koniec musiałam łykać żelazo bo miałam niską hemoglobinę. Ale tez zapominałam łykać, raczej jadłam natkę pietruszki i poprawiły się wyniki :-)
[ Dodano: 30-01-2012, 09:27 ]
ladybird pytałaś o konsystencję jedzonka, więc my mamy mikser zelmera i wychodzi papka, ale jak gotuję za krótko marchewkę to kilka razy wyszły mi grudki i Alanek nie chciał tego jeść, więc musiałam ugotować mocniej i wtedy rozbić. A Twoja Kalinka ma już ząbki? Bo jak ma to powoli możnaby ją przyzwyczajać to lekkich grudek