02 mar 2012, 14:33
cześć wszystkim :-)
zdaje mi się, czy tylko ja tu tak rzadko wpadam? bo mam wrażenie, że wy wszystkie siedzicie tu codziennie... ja niestety nie daję tak rady, choć bardzo bym chciała...
niestety z przykrością muszę stwierdzić, że moje karmienie Filipa piersią chyba zmierza ku końcowi :ico_placzek: zaczęło się od dokarmiania go jedną butlą na wieczór, potem doszła druga butla w południe, a od wczoraj już w zasadzie przez cały dzień dostawał. i wszystko pięknie wypija do ostatka, nie płacze - tak jak to było wcześniej. a moje piersi? cóż, były miękkie jak z waty, leciały pojedyńcze kropelki (i tak jest nadal), dopiero po kilkugodzinnej przerwie w karmieniu robiły się twarde i ciężkie i wtedy wiedziałam, że coś w nich faktycznie jest. a teraz najgorsze jest to, że gdy przez dzień próbuję nakarmić Filipa piersią - on odwraca głowę w drugą stronę, krzywi się i wrzeszczy, nie chce w ogóle cycka do buzi wziąć :ico_placzek: a jak mu podsunę butelkę, choćby pustą, to chwyta tak łapczywie... po prostu poczuł, że mu z butli dobrze leci i bez wysiłku i teraz nie chce już cycka, bo tam się musiał napracować, a i tak niewiele leciało... :ico_placzek: wczoraj pierwszy raz zasnął wieczorem o przyzwoitej porze, tzn o 21, bo się najadł porządnie przez dzień, chyba po raz pierwszy :ico_noniewiem: bo jak tu czytam, że wy macie pierwszą nocną pobudkę na karmienie o 23... :ico_szoking: że co? u nas do tej pory do 23 w ogóle spania nie było! czasem do północy, czasem do 1 nawet się go nosiło, bo wrzeszczał. teraz już wiem, że był po prostu nienajedzony :( mam strasznego doła :ico_placzek: tak bardzo chciałam karmić naturalnie, ale co mam zrobić, jak nie mam na tyle tego pokarmu :ico_placzek: dobra, butelka niby nie taka zła, ale ja po prostu mam jakieś głupie wyrzuty sumienia, że nie daję dziecku tego, co najlepsze :ico_placzek: i najbardziej mi przykro, że on woli jakiegoś sztucznego smoka zamiast mojego cycka :ico_placzek: jedynie w nocy udaje się go nakarmić piersią, bo wtedy jest chyba tak zaspany, że wszystko mu jedno, chociaż z drugiej strony wtedy jest też inaczej, bo dziś w nocy (przez to, że wczoraj przez dzień karmiłam go bardzo mało) miałam piersi jak kule armatnie - ciężkie, twarde i bolące, czyli po prostu pełne - a takie chyba powinny być przez cały czas, prawda? no i Filipek zjadł bez problemu...:(
pociesza mnie jedynie to, że mama mi mówiła, że ja jako dziecko byłam karmiona piersią tylko 6 tyg, bo mama też pokarmu potem nie miała, a moja siostra ponoć jeszcze krócej. więc u nas to jak widać rodzinne :(