biniu, oczywiście, że podczas każdej, nawet wyczekanej ciąży są dołki, załamania itd. Ale to co innego niż takie wewnętrzne, męczące "kurde, ale ja nie chcę!".
i tu też się to rozbija o "matkę idealną", bo jak to???? Matka nie chce??? dziecka, ciąży, porodu??? Już dawno powinna pokochać, od fasolki najlepiej, a jak nie... to co to za matka.
Cóż, nikt mi tak nie powiedział, ale ja sama sobie tak wrzucam.
Żle mi z sobą samą.
Ja właśnie miałam na myśli odchcenie się dziecka wewnętrznie. Przemyślenia ile na tym straciłam - nie mam na myśli strat materialnych oczywiście, tylko takich swoich wcześniejszych planów. Też nie raz siedziałam i zastanawiałam się co by było gdyby nie ciąża, może inna praca, może spełnienie jakiś innych marzeń, może jeszcze coś innego.
Wkurzało mnie na samym początku jak wszyscy dopytywali o to czy się popłakałam na pierwszym USG jak zobaczyłam bijące serduszko - bo mnie to nie ruszało i narazie mnie nie rusza i wiecie co, nie mogę się doczekać porodu bo mnie już wszystko wkurza - ograniczenia ruchowe, wcale nie chęć posiadania już przy sobie dziecka bo zdaje sobie sprawę co mnie czeka.
Rozmawiałam, o tym kiedyś z położna - o kochaniu dziecka, mówiłam o swoich odczuciach w gorsze dni i się zdziwiłam, bo powiedziała mi, że to coraz częstsze i wcale mnie się nie dziwi. Jeżeli nie będę mogła sobie z tym poradzić po porodzie to mam się nie wstydzić i szukać pomocy bo moje samopoczucie jest najważniejsze.