Czyli co podniosła Wam za wynajem?
Podniosła już jakiś czas. Ale mieszkanie wymaga remontu. Choćby wymiany rur wszelakich. Każdego pokoju bo się sypie... Odnowiony jest tylko mały w którym jest Martyna (my na wlasny koszt to zrobilismy). A ona narzeka że wykladzina w pokoju zniszczona przez psa i wózek !!! Poszalała chyba. Dbamy jak mozemy, czysmy specjalistycznym odkurzaczem, a jej dalej źle. Pewne rzeczy na nim były (plamy) a ona wmawia że to nasz wina.
Powiedziałam jej wczoraj że po wykładzinie się chodzi, a nie leży. A koła się myje gdy są brudne.
Ona jest stara panna. Sepi kase strasznie. Grosz do grosza. Ale o remoncie nic nie wspomina. Ja wynajmujac pomalutku cos bym robila. Bo prawda taka ze nikt jej tego mieszkania nie wynajmie, a zwlaszcza za taka kase. Kolejna sprawa, ze nie ma sie o co rzucac... bo legalnie to ona nie wynajmuje (wiem to od poprzednich najemcow, ona sie nam nie pochwalila ;-))
Ech.