08 gru 2012, 23:23
Problem stary jak świat. Rodzice zabierają nawet zupełnie małe dzieci do kościoła z wielu powodów, z których chyba na ostatnim miejscu jest zdrowy rozsądek. Małe dziecko nie wytrzymuje całej godziny, nudzi się, gania między ławkami, pokrzykuje i potem jest upominane - za co? Walka ze skutkiem, zamiast z przyczyną. Tymczasem inni ludzie przyszli do kościoła pomodlić się, przeżyć nabożeństwo, a tu rozbrykany szkrab, albo krzyczące niemowlę... W rezultacie dziecko będzie kojarzyć wyjście do kościoła z czymś niemiłym - z nudą i karceniem. Czy zechce w starszych latach uczestniczyć w praktykach religijnych? Juz nie wspomnę o ryzyku infekcji, zwłaszcza w okresie przeziębień i gryp. Najlepiej uczyć małe dziecko modlitwy w domu, a kiedy już zacznie rozumieć, czym jest kościół i msza, po co tam sie spotykamy w niedzielę i w święta - zacząć zabierać je ze sobą.