No nie zgodzę się.Mam w rodzinie kilka kuzynów i kuzynek które miały zasady jasne co wolno co nie ,były jako dzieci i teraz jako dorośli są szczęśliwe .
jako dorośli a ja mówię wciaż o dzieciach, ciekawe czy nie czuły małego lęku przed rodzicami.
Nie z tym się nie zgadzam . Kurcze ja tez chodzę z moja do znajomych itp i to moje dziecko i mój obowiązek go pilnować a nie że ja mam pilnować swoich rzeczy jak ktoś przychodzi .
Masę rzeczy mi dzieci zepsuły a matka ma to w nonono i nawet nie umie powiedzieć przepraszam.Ja takiego czegoś nie cierpię i nie toleruję.Nie jestem w stanie wszystkiego pochować przed dziećmi. Musiałabym chyba dosłownie wszystko w domu wynieść.
kurka to chyba wam sie przytrafiają naprawdę nie wychowane dzieci i ja nie wiem w pełni o co chodzi bo sie z tym nie spotkałam.
Ja pozwalam dzieciaczkom szalec ile moga, oczywiście nie niszczyć wszystkiego co na drodze stoi i oczywiście we własnym domu, u kogoś pilnuję i nie oczekuję, ze pochowa przede mna to o co sie lęka, sama bym tak zrobiła jakbym o cos mocno się obawiała.
No i z tym chowaniem chodziło mi tylko o to, że jest jakieś rozwiazanie inne niż oskarzanie innych rodziców o niewychowywanie własnych dzieci, nikomu nie każę nic chowac, kazdy robi jak uważa, ale jeśli nam na czymś mocno zalezy i boimy sie, ze dzieci poniszczą to mozna to schować przeciez, lub nie wpuszczać do danego pokoju, ja np. zabraniam wchodzenia do mojej sypialni i Doriana sypialni, jesli Elizy znajomi sa u niej i idą do niej do pokoju, oczywiscie pilnuję, ale nie stoje nad nimi, słucham tylko, czy i gdzie sie bawia.
Jak już pisałam jasne, że nie można pozwolic dzieciom na wszystko, zwłaszcza by właziły nam na głowe, ale mieszkanie w bloku i ki;lkoro sąsiadów, a nas własny dom to jest troche róznica, dziwne by każdy z sąsiadów chodził na paluszkach po klatce bo komuś przeszkadza bieganie. I nie czepiam sie!!!Jak juz pisałam mnie też by pewno to wnerwiało, ale trzeba sobie umiec wytłumaczyć, ze to tylko dziecko i wtedy łatwiej to znieść, że kiedyś wyrośnie i przestanie biegać, ale w to miejsce moze zacząć nasze bieganie.
Może jestem świnia ale jak tylko wiem że mają do mnie przyjść to albo ja się do nich wcześniej wybieram albo wymyślam że gdzieś jadę czy że nie mam czasu. Bo naprawdę nie mam ochoty po nich sprzątać przez ponad godzinę. Moja też bałagani i brudzi jak dziecko, jak je chrypka i raczkuje z nim w rączce to można sobie wyobrazić co jest na podłodze ale mimo wszystko to co robi moja jest niczym do nich.
no i jest rozwiazanie:):):)
Ja też sprzatam po swoich dzieciach u innych, a jak ktos tego nie robi, to delikatnie daję do zrozumienia, ze miłoby było, mówie, ze "skończyliście sie bawić?Nalezy posprzatać, ja wam moge pomóc tak ja to robię u Ciebie w domu ( czyli u danego dziecka które u nas jest)" i mówię to w obecności rodzica, jeśli ten nie uczy dzieci że nalezy po sobie posprzatać i nigdy nie spotkałam sie z protestem i obrazą.
Ale szanuję wasze zdanie, w końcu jako rodzice wiemy najlepiej jak powinnismy wychowywać swoje dzieci:):):):)
Od paru dni troszku maruda jest mała , chyba ząbki bo coś tam na dole chyba widać. Na szczęście nocki całe przesypia bez problemu.
I u nas super z nockami Doriana ale eliza nadal wedruje. Zębole też idą, biedny tak płacze i wszystko gryzie