moja mama juz tyle siedziała z Dawidekim gdy ten skonczył roczek...to miała z nim juz zaprawe....podziwiam ja...ale teraz troche gorzej sie czuje...strasznie rece ja bolą...dlatego sie martwie...ale kombinuję jakąś znajomą mamy zaangażowac do pomocy :ico_oczko: ale nie wiem czy mama na to sie zgodzi... :ico_oczko:To bardzo długo, u mnie tyle godzin też by nikt nie został z małym.
u nas masakra z godzinami pracy...mąz codziennie pracuje od 7do 17....czasem od 6. a ja od 9-do 18...plus dojazdy...wiec całe dnie nas nie ma w domu...pamietam jak było cięzko mi pogodzic sie z tęsknota za Dawidkiem....bo praktycznie dziecka nie widziałam
no widzisz...moja siostra cioteczna też dopóki synka nie urodziła....pierwsza cora do dzisiejszego dnia to oaza spokoju...a synek terrorysta. :ico_haha_02:Przyznam sie,ze nie chcialo mi sie wierzyc,ze dziecko moze byc tak absorbujace...ale teraz mam zywy dowod
jakbym czytała o Patryczku hihi :-Dbo bardzo jest radosny,duzo sie smieje,wrecz w glos sie zasmiewa,lubi tez piszczec,ale tak radosnie - ale wszystko to pod jednym warunikiem - ze stale ktos jest przy nim !
moj mężus tez nie boi sie zostawac sam z dzieciakami. Dzielnie mi pomaga...choc nocki należą wyłącznie do mnie...ja na to nie mogę narzekać, bo jak coś to wystarczy słowo i mąż zaopiekuje się małym, wykąpie, nakarmi i uśpi też
ja z Dawidekim takiego problemu nie pamietam...gdy skończył roczek mogłam wreszcie spokojnie i z nim chodzic po sklepach...mam nadzieje ze i z Patryczkiem tak samo będzie... :-)jej już 2 letnia córka to żywe sreberko- we wózku nie usiedzi minuty, chodzi po sklepie sama z tym że ładuje do koszyka wszystko co może- c
o ja :ico_szoking: ...nigdy tego nie doświadczyłam.... :ico_szoking: :ico_sorki: do dzisiaj Dawidek tylko oglada zabawki...ale nigdy nie terroryzował aby kupic ktorąś z nich.a, zapomniałam CI dodać- Niuni się nie odmawia, bo jest potworny ryk, krzyk i krokodyle łzy :ico_sorki:




