źlejak sie miewacie Babuszki??
no to się wygadałam :ico_sorki:
źlejak sie miewacie Babuszki??

u nas też- a jeszcze odśnieżali w nocy i nasypali prosto do wjazdu, nowe zimówki i samochód jadący jak taran nie pomogły :ico_zly:Nas dzisiaj zasypało, K. nie mógł dzisiaj z podwórka wyjechać.

:ico_szoking: oj biedactwo...na pewno na strachu i na ułamanym ząbku sie skończy, bo jeżeli znow miał ochote sam dreptać...ileż te dzieciaczki potrafia wytrzymać...mój tez miał nie raz taki wypadek ze miałam wielkiego stracha...jak był młodszy to dwa razy spadł z wozka w którym czesto usypialiśmy na noc..., na guzie sie skończyło...i wielkim płaczu...Krew tez raz poleciała gdy tyłem upadł na głowkę...walnął o kant zabawki i rozbił głowke .A zreszta mój Patrys to taka mała ciamajda..wcią zsie potyka, wciąz sie gdzies stuknie...żal mi go strasznie.zrobił kilka kroków i wywalił się na płytki buźką :ico_placzek: ułamał sobie kawałek ząbka- górnej jedynki, a z dolnej dwójki trochę krwi poleciało. Płakał niesamowicie, guza niby nie ma, bo wyciągnął rączki przed upadkiem.
ale początek juz jest :ico_oczko:A i wczoraj w końcu wzięłam się za Skalpel :-) dotrwałam do 15 minuty... zaraziłam też bratową i mamę :ico_oczko:
O ja, bidulek jeden. Ale kaskader z Piotrusia rośnie. Cezary też upadał często ale zawsze zdążył wyciągnąć rączki przed siebie i nigdy w takiej sytuacji nic mu się nie działo. Co innego gdy rzucił pod nogi zabawkę a później taranem chciał po niej przejść :-DNa dodatek Piotrek krótko przed kąpielą puścił krzesło, zrobił kilka kroków i wywalił się na płytki buźką :ico_placzek: ułamał sobie kawałek ząbka- górnej jedynki, a z dolnej dwójki trochę krwi poleciało. Płakał niesamowicie, guza niby nie ma, bo wyciągnął rączki przed upadkiem. Mam nadzieję że skończy się tylko na ułamanym ząbku :ico_sorki: Ale cwaniak uspokoił się i dalej chciał sam chodzić, więc chyba jest dobrze :ico_oczko:
Piotrek też :ico_sorki:.A zreszta mój Patrys to taka mała ciamajda..wcią zsie potyka, wciąz sie gdzies stuknie...żal mi go strasznie.:
Piotrek ogólnie bardzo delikatny jest- siada to jak panicz, żeby tyłeczka sobie nie obtłuc; wszystko tak delikatnie dotyka jakby miało go poparzyć.. ale chodząc to zasuwa jak torpeda- biegnie kilka kroków z uśmiechem na buźce i leci do przodu- stąd nie jest w stanie zareagować i rąk wyciągnąć żeby zamortyzować upadek :ico_sorki:Cezary też upadał często ale zawsze zdążył wyciągnąć rączki przed siebie i nigdy w takiej sytuacji nic mu się nie działo

Wróć do „Pierwsze kroczki, czyli roczek za mną!”
Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość