17 sty 2014, 17:36
Dziś Martysie wystawiłam na balkon na 1,5 godzinki.Spała jak zabita , potem przebudziła się ,zjadła troszku i śpi do teraz.
Ja posprzątałam po obiedzie i teraz mam chwilkę dla siebie . Zmęczona jestem nie wiem w sumie czemu .
A wczoraj miałam ogólnie doła . W naszej miejscowości jest taka kobieta, młoda no koło 30 -tki.
Ma synka a teraz była w ciąży. Jednak dzidziusiowi nie rozwijały się płuca.Jeździli po rożnych miastach by coś zrobić ale nie dało się nic .Wiedziała jakoś od połowy ciąży że dziecko nawet jeśli przeżyje po porodzie to zaraz umrze. I wczorajszej nocy dzidzia się urodziła.Niestety po godz zmarła. Ponoć pielęgniarki, wszyscy płakali. Ubrali maluszka i daje jej by sie pożegnała.
No powiem wam że popołudnie przepłakałam i zasnąć nie mogłam . Nie moge sobie nawet wyobrazić tego smutku .