04 kwie 2007, 16:58
Karolas tak mi przykro że musiałaś się tyle wycierpieć, no i Amelka!! Ale dobrze ze już jesteście w domku i malutka lepiej się ma.
Koszmarny ten szpital, nie ma co...
hekkate ja miałąm iść wczoraj na szczepienie ale naszej lekarce ktoś umarł i nie było jej. Dziś nie było już miejsca bo z dwóch dni dzieci były. Także mam nadzieje ze jutro nam się uda dostać. Troche sie boje jak Bartuś to zniesie i jak bedzie się czuć, boświęta za pasem a ja mam zamiar wyjść ze święconką i do rodziny, a nie siedzieć w domu jak codzień. NAwet zastanawiałam się czy nie odwlec tego na po świętach, ale chyba bedzie już za późno, bo dziś synek kończy już 7 tyg, a co dopiero w przyszły wtorek. W końcu miało byc te 6 tyg.
No rosną te nasze pociechy. Mnie też ciężko go nosić, rece opadają, a szczególnie dziś ręce mam do ziemi, bo płakał niemiłosiernie mój szkrab, nie wiem co mu było ale zresztą marudny jest okropnie od wczoraj. A ze waży już 7 kilo to nie jest to mały ciężar!!!