uleczka170 bardzo dobrze,że to z siebie wyrzuciłaś :ico_sorki:
on cały czas siedz iw towarzystwie kolegów. Ja pewnie też bym uciekała w pogaduchy przyjaciółek w takiej sytuacji,
ja też mu się nie dziwię,że ucieka do kolegów,musi tą całą sytuację odreagować :ico_sorki:
chodzi mi tu o to, że chociaż pięć minut na odłączenie się od nich i zadzwonienie do mnie z jednym pytaniem jak się czuję go nie zbawi. Zrobiło mi się przykro,
rozumiem twoje rozżalenie z tego powodu,ale faceci są już tacy :ico_olaboga: jak już mają swoje problemy to inni ich nie interesują :ico_zly: ja też bym się wściekła na twoim miejscu i nie uważaj siebie za egoistkę :ico_nienie: to normalne,że chce się wsparcia drugiej osoby tym bardziej,że źle się czujesz i nosisz wasze dziecko :ico_sorki:
mam wrażenie że w ogóle go nie interesuję teraz.
na pewno interesujesz tylko on ma głowę zapełnioną śmiercią ojca i to jest jakby na pierwszym planie :ico_noniewiem: moim zdaniem to ty dzwoń do męża pierwsza i mów co czujesz :ico_noniewiem: