kilolek a co się dzieje w pracy,że taka nerwówka jest?
nie chcę o tym gadać, już po prostu nie mam siły. W każdym razie rzuucilam pracę. Musze jeszcze 3 miesiące jakoś wytrzymać
No i teraz mam wielki, ogromny dylemat
Teraz Michasiem opiekuje sie teściowa ale od września wraca do pracy (kończy jej się urlop) no i nie mam z kim Michała zostawić. Mogłabym zatrudnić nianię ale nie bardzo mnie stać. Na miejścu nie znajdę pracy za wiecej niż 1,6-2 tys a na dojazdy się nie zdecyduję, bo nie po to dzieci rodziłam by je oglądać jak śpią. Ale z praccą za taką stawkę po opłaceniu przedszkola i niani nie zostanie mi zupełnnie nic. Nie jest nawet powiedziane, że na tą nianię mi starczy, musialabym znaleźć jakąś wyjątkowo tanią. Druga opcja która obstawia mój mąz to nie szukanie pracy, pozostanie w domu z Michasiem. Tylko wtedy zostaje nam tylko jedna pensja (raczej głodowa) mojego męża a dodatkowo trzeba oplacić z niej przedszkole i mi jakies ubezpieczenie do teg rachunki i też po pensji :/ myslę i myślę i trzeciej opcji wymysleć nie mogę. Macie jakiś pomysl? Musi być kurcze jakies wyjście.