oj, ja tez...
dzisiaj Paule posadzilam w koncie, po 5 minutach wyszla sama, to jeszcze raz ja wsadzilam... i po kolejnych kilku minutach stwierdzila, ze przeciez ona juz jest grzeczna i siedziec nie musi ale nie zrozumiala nic... przetrzymalam ja w tym koncie pol godziny
A u mnie w sumie chyba nie jest aż tak żle by w wariatkowie wylądować ,choć nie ukrywam,że czasem ręce mi opadają ,ale wtedy zagryzam zęby próbuje na spokojnie wytłumaczyć i pomogło .Wczoraj np.pyskował tłumaczyłam ,że jak nie przestanie to pójdzie do kąta to pokazał mi jęzor więc powiedziałam dlaczego i postawiłam go w kącie .Dostał histerii darł się w niebogłosy -podeszłam do niego powiedziałam by spojrzał na mnie i wytłumaczyłam ,że porozmawiam z nim jak się uspokoi bo tylko ze spokojnym Luckiem będę rozmawiała .Nie szybko ,ale się uspokoił przeprosił nawet pamiętał za co przeprasza buziaki kocham Cię i po wszystkim .Jak na razie ok bo jak coś nie tak to mówię ,że do kąta pójdzie to wtedy mówi:Chcę ci coś powiedzieć -PRZEPRASZAM no i gut zobaczymy na jak długo??
ooo, to dołączę do klubu
Tylko Kinga nie pyskuje, a ignoruje mnie totalnie. Ja do niej mówię, a ona chyba na innym zakresie fal odbiera .
Sprzątanie? Mogę prosić, prosić, prosić,... I nic! Chyba, że ona o coś prosi, to i owszem. Posprząta.
Młody? Zawsze stawiać chce na swoim. A ma dobrą nauczycielkę w osobie Kingi.
Ręce opadają. Nie słuchają ani mnie, ani męża.
Mam nadzieję, że im minie, bo podobnie jak jak pisze Asia, będę szukała miejsca w wariatkowie