Z mówieniem moim zdaniem jest jak z chodzeniem, czy jakąkolwiek inną umiejętnością. Jeśli dziecko poczuje się gotowe to rozpoczyna daną czynność. Wiadomo, że poświęcanie dziecku czasu to podstawa ale to nie świadczy o tym że będzie szybciej mówiło. Nie należy zmuszać na sile, co innego jak dziecko wyraża chęć. Takie moje zdanie.
A w kwestii smoczka. Miałam w szpitalu wyparzony, schowany. Nie chcialam dawać. Ale Mala miala tak mega silny odruch ssania, że to położna zasugerowala bym dala. Do dzisiaj go używamy w formie uspojania. Mysle ze maksymalnie do 2 lat sie z nim rozstaniemy albo szybciej zobaczymy co czas pokaze.
Zgadzam sie w zupelnosci,mam kolezanke ktora naprawde mnostwo czasu poswieca dziecku,duzo do niego mowi,a on jeszcze nie bardzo - poprostu nie jest gotowy.
A inni znajomi sadzali córkę przed tv,zajmowala sie zawsze sama sobą ,a wymiasta pelnymi zdaniami a ma niecale 3 lata...
Wszystko zalezy od dziecka...
Co do smoczka to moim zdaniem lepiej sie nie zarzekać,że się nie użyje

Są dzieci z silnym odruchem ssania i tylko smoczek jest w stanie je uspokoić.
Moj mały uzywa smoczka przy zasypianiu,albo ja bardzo płacze - ale teraz sa takie smoczki,ze nie trzeba sie martwic o zgryz w przyszlosci - sa odpowiednio wyprofilowane i nie zaszkodzą dziecku jeśli zostaną odstawione w odpowiednim czasie.