Strona 789 z 1266

: 05 lis 2010, 13:04
autor: bozena
hej
ja nadal mam doła
bozena, dojdziecie z twoim do porozumienia ,wiem ,że obojgu wam na tym zależy
mal kochana nie jestem tego pewna po tym co wczoraj usłyszałam. Rano miałam wrażenie, że szuka pretekstu do kłótni. Wyszłam ze śmieciami żeby mu zejść z drogi i spotkałam po drodze sasiadkę, pogadałysmy chwilę. Wróciłam to się dowiedziałam, ze jestem nieodpowiedzialna i niepowazna. Nie było mnie ok 25min a tu taka awantura :ico_szoking: a wieczorem dowiedziałam się że już razem nie jesteśmy i mam się od niego odczepić, jak próbowałam się przytulić i załagodzić sprawę bo myslę nerwę ma chłopak to mi klepnął krótkie "spier...aj" i tyle tego. Dziś warczał od rana i to przy dzieciach. A najśmieszniejsze i bezczelne to jest to, że mam mu dac 2 lata na ustabilizowanie jego sytuacji życiowej i po 2 latach się wyprowadzi. On jest @#$%^&*(*&%$#%^&*() powiedziałam mu tylko, że daję mu max 2 miesiące i albo spowaznieje i będzie między nami dobrze albo ma się wynosić i nie ranić mnie jeszcze bardziej. Krótkie cięcie i koniec, mniej boli. A on na to, ze nie ja będę mu mówiła co ma robić. Ręce mi opadły i sama nie wiem co mam robić, a i jeszcze jedno ja mam się ogarnąć! :ico_szoking: :ico_szoking: :ico_szoking: Na pewno nie ma nikogo tego jestem pewna bo tak to już by dziś wyleciał za drzwi. Jestem załamana sytuacją tą najbardziej zagmatwaną w moim życiu. Sorki, że was obarczam tymi moimi problemami, ale ja nie umiem nikomu powiedzieć a tu mi łatwo napisać. Wkurzył mnie na maxa. Niedawno pisałam o tym, że faceci nie są warci łez i nadal tak twierdzę ale wyłam pół nocy z bezsilności, jak on może tak bezczelnie mnie torturować, wie przecież że kocham go jak idiotka i życie bym za niego oddała. Mam wrażenie, ze to nie jest chwilowy kryzys tylko koniec nas, teraz będę ja i on a między nami dzieci.

[ Dodano: 2010-11-05, 12:10 ]
jak pojawia się jeden problem to będzie zaraz drugi...
tzw prawo serii, ja mam ndzieję, ze mam njuż kumulację :ico_olaboga:

Dziewczyny moje problemy przy waszych to sa nic, zdrówka życzę Oliwce i Agnieszce.

: 05 lis 2010, 13:12
autor: mal
bozena, aż mnie wcięło musiało się coś wydarzyć skoro tak paskudnie zranił ciebie...i co to znaczy
że mam mu dac 2 lata na ustabilizowanie jego sytuacji życiowej
jak on sobie to wyobraża :ico_sorki: ...ech życie.....

: 05 lis 2010, 13:14
autor: buzok14
Mam wrażenie, ze to nie jest chwilowy kryzys tylko koniec nas, teraz będę ja i on a między nami dzieci.
Ku..a co się dzieje, czy my wszystkie będziemy takie zdołowane???
Bożenka, ale o co może chodzić, nie masz jakiś podejżeń? Jeśli nie ma kogoś to co jest grane? Tak ni z tąd ni z owąd chce się rozstać? Kurde niepojęte to troche :ico_noniewiem: . Co za typ :ico_zly:

: 05 lis 2010, 13:15
autor: spadlamznieba
bozena, ciężka sytuacja... odbiło mu tak nagle? może nie doczytałam jakiegoś wcześniejszego Twojego postu i nie jestem do końca doinformowana, za co przepraszam.

wiesz, że nikt Ci tu nic sensownego nie napisze... mi jest tylko przykro, że musisz przez to przechodzić. Że tak naprawde nie zasłużyłaś na to.

A ta 2miesięczna pomoc w usamodzielnieniu to przeginka, ja na Twoim miejscu zrobiłabym tak jak ja stosunkowo niedawno - jak jest Ci źle, to wypier..alaj natychmiast. Wzięłam worki na śmieci, rzuciłam na podłoge i kazałam mu się pakować. Moim zdaniem tak trzeba... a nie będzie sobie hotel robić, Ty się będziesz męczyć i dzieci będą na to patrzeć. Powinnaś mu powiedzieć, skoro jest mu źle i niedobrze i jestesdla niego niepoażna i nieogarnięta to niech spier...ala

: 05 lis 2010, 13:17
autor: mal
bozena, aż mnie wcięło musiało się coś wydarzyć skoro tak paskudnie zranił ciebie...i co to znaczy
że mam mu dac 2 lata na ustabilizowanie jego sytuacji życiowej
jak on sobie to wyobraża :ico_sorki: ...ech życie.....

: 05 lis 2010, 13:18
autor: bozena
jak on sobie to wyobraża ...ech życie.....
tego nie jestem w stanie przewidzieć
ogólnie sama nie wiem co mam robić
gdyby nie dzieci, które ciągle coś chcą to pewnie by dziś siedziała w kącie i wyła sama do siebie. Nie wiem czy czekać na rozwój sytuacji czy coś robić czy... kompletnie jestem otepiała w tej sytuacji. Na pytanie co mu złego zrobiłam, że tak mnie traktuje odpowiedział, ze nic, że to on się pomylił 5 lat temu.
A może to ze mną jest coś nie tak, to już drugie młżenstwo mi się wali.

: 05 lis 2010, 13:19
autor: buzok14
wiesz, że nikt Ci tu nic sensownego nie napisze...
fakt, ale pisz my zawsze przeczytamy i :ico_pocieszyciel: . Życie jest okrutne :ico_placzek:. Z tych nerwów Adrianek nawt nie daje znaku że jest :ico_placzek:

: 05 lis 2010, 13:26
autor: mal
bozena, kiedy z deczko ochłoniecie to rozmowa jest konieczna,wiesz o tym ......jeśli możesz to na razie nie rób nic po co by sytuacji nie zaognić...niestety życie jest jak wielka niespodzianka nigdy nie wiemy co będzie dalej pod pakunkiem ..bywa ,że człowiek nam bliski jest taki daleki taki jakbyśmy go nigdy nie znały.....

: 05 lis 2010, 13:30
autor: bozena
wiesz, że nikt Ci tu nic sensownego nie napisze...
nie licze na to, ważne jest to, ze czytacie i już nie jestem sama :ico_sorki:
odbiło mu tak nagle?
raczej nie, ciagle miał o coś pretensje, a to że czegoś nie zrobiła albo zrobiłam za dużo, ostatnio, że mam zmienić pracę bo za mało zarabiam i tak ciągle. Teraz stwierdził, że ma już tego dość bo my tak mniej więcej co pół roku mielismy jakieś kryzysy - nie pisałam o nich bo Wy i tak macie duzo innych wazniejszych problemów.
tych nerwów Adrianek nawt nie daje znaku że jest
pogłszcz go czule ode mnie

: 05 lis 2010, 13:39
autor: buzok14
pogłszcz go czule ode mnie
Głaskania to kochan Ty teraz potrzebujesz, choć wiem, że niewiele one dadzą :ico_pocieszyciel: . Bożena nie działaj pochopnie, kiedyś jak mieliśmy taki konkretny kryzys a moim P to rozmawiałam ze najomym psychologiem, który mi powiedział, że mężczyzna czasem wchodzi w tzw "tunel", a my kobietki musimy być cierpliwe i czekać aż z niego wyjdzie.. Im więcej będziesz do niego zagadywać tym będzie gorzej, pzez jakiś czas żyj obok niego, a miejmy nadzieje, że sięgnie się po rozum i wszystko wróci do normy :ico_sorki: .