NowaSejana, widzę że dawno to pisałaś ale może jeszcze się nadam...
Mój ojciec jest alkoholikiem. Ma również problemy zdrowotne, zamiast brać leki bez których jego stan się pogarsza - on woli wypić.
Tu, niestety nic nie pomożesz. Taki człowiek musi sam zrozumieć, że alkohol jest złym doradcą. Jeżeli dobije sam dna, to sam się od tego dna odbije - jeżeli będzie mu zalezało.
W tej kwestii naprawdę mogłabym Ci pomóc, tylko tu nasuwa się mnóstwo pytań na które nie znam odpowiedzi... Jeżeli będziesz chciała o tym pogadać, to pisz PW.
spadlamznieba, a czy mozna az tak nienawidziec drugiego czlowieka, zeby zaczyc mu najgorszego... wiem, ze nie powinnam, ze to moj ojciec, ale czasem sobie mysle, ze jakby go nie bylo to mama mialaby duzo lzej, nie mialaby tyle stresu... tylko, ze tacy to przewaznie maja szczescie i nie umieraja zbyt szybko...
nie pil przez jakis czas po zawale, teraz lekow juz nie bierze i pije codziennie ile wlezie... a mamy sie czepia, ze ona kase rozwala

a teraz tylko ona pracuje i za cos trzeba oplacic rachunki, kupic jedzenie... ale jemu sie wydaje, ze 1000zl to kupa kasy... a najlepiej jakby mama pojechala za granice do pracy, a on siedzialby w domu i pil...
wiem, ze na odleglosc nie dam rady nic zrobic, ale czasem to najchetniej wzielabym jakas breche drewniana i przypier.... mu w ten glupi leb, zeby oprzytomnial... P. mowi, ze nie moge tak myslec, a co dopiero mowic, bo to moj ojciec... ale ja zrobilam sie wobec tego pijaka obojetna, coraz rzadziej moge go nazwac ojcem, powoli nie przechodzi mi to juz przez gardlo...
no i aporpo dna to on juz go chyba dobil, bo lekarz mu powiedzial, ze jak mial zawal to jeszcze kilka godzin i by go nie odratowali. Bo on jak mial zawal byl pijany i wogole nie chcial do lekarza jechac, brat go na sile wciagnal do samochodu...
[ Dodano: 2010-10-20, 13:22 ]
Powiedz długo/dużo Twój tata pije?
codziennie od dobrych kilku lat...
wina za picie obarczyl mnie i male, bo mi sie w zyciu nie ulozylo, a potem jeszcze z malymi za granice wyjechalam, a to przeciez jego ukochane wnuczki... strasznie mnie przez to serce boli... bo jak bylismy u rodzicow w kwietniu na tydzien z malymi to i tak pil i nie obchodzilo go, ze ukochane wnuczki przyjechaly... a one tak za nim tesknily, chcialy sie z nim bawic, tulic, a jemu sie tylko oczka swiecily i co chwile gdzies znikal zeby sobie lyknac...
teraz nie wiem ile dokladnie dziennie wypija, bo ma swoje schowki, a poza tym nie ma mnie w Polsce, a mamy pytac nie bede... ale za moich czasow to butelki po wodce chowal w kaloszach w piwnicy, w szafach, nawet po wersalkach...