10 kwie 2007, 14:22
Ja też nie czekam aż mnie zauważą, bo nie zauważą, tylko sama się upominam. Dzisiaj to się uśmiałam. Miałam krzywą cukru i laborantka każe ciężarnym wchodzić bez kolejki. Mój lekarz też mi to powtarzał i położna. Tak więc przyjeżdżam, po skierowanie i idę. Oczywiście pod gabinetem pełno babć i to takich sędziwych, co to czekają nim otworzą przychodnię. Więc nie tłumacząc, mówię, że muszę wejść i wchodzę. Pani laborantka kazała usiąść i poczekać aż skończy z panią, która była w środku. Wyobraźcie sobie teraz:
wychodzi ta pani, a ja jestem w środku. Wpada taka osiemdziesiątka i
- Ta pani weszła się tylko zapytać? Jaki brak kultury, kolejka obowiązuje.
- Ta pani jest w ciąży i ma długie badanie dzisiaj i jest bez kolejki - laborantka
- A ja jestem kombatant.
Nie wiem czy była, ale tylko się śmiałam. Coś pozostało ludziom po PRL-u.
Ale w autobusach to prawda, że można liczyć bardziej na młode dziewczyny niż na mocherowe berety. Trudno. Jak się nie upomnisz, to nie zauważą.