26 lut 2010, 15:27
Cześć
Wróciłam z glukozy i mam podobne wrażenia jak Julchik, zresztą po raz trzeci, choć tym razem chyba było najlepiej. Nie wciskałam sobie cytryny, ale mam wrażenie, że pielęgniarka o to zadbała :) jedyny minus, to to, że takie mocno słodkie rzeczy "drapią" mnie w gardło :-D
Moim zdaniem taka mata to fajna sprawa, ale ja nie miałam, jakoś więcej było bardziej niezbędnych i kosztownych gadżetów i w końcu ani Bartkowi, ani Damianowi nie kupiłam. U nas sprawdził się ciepły kocyk na podłodze i kolorowe zabawki (gryzaki, grzechotki, itp). dziecko powinno leżeć sporo, naprawdę sporo na brzuszku (bardzo dobrze to wpływa na ogólny rozwój fizyczny, nie tylko trzymanie główki), i otoczony zabawkami na kocyku lepiej to znosi. A w łóżeczku prosta karuzelka (ważne by była kolorowa, a nie pastelowa, bo kontrastowe kolory podobają się dzieciom i gapią się jak sroka w gnat :ico_haha_01: ).
Miałam/ mam projektor z melodyjkami, ale Damian olał te projekcje, zobaczymy jak malutka zareaguje. Damian wolał obserwować lampę w pokoju- zwłaszcza w nocy, jak było prawie ciemno, tylko cienie powstawały od latarni z ulicy.
Jak dzieciaczek ma ze 2-3 miesiące i już stara się łapkami coś pacnąć, warto wziąć zwykłą gumkę i zawiesić na niej (w łóżeczku/wózku) różne grzechotki, miśki. Zabawa gwarantowana. Ja nie kupowałam nigdy grzechotek i innych małych bzdetek, ale zawsze ktoś przyniósł z okazji pierwszych odwiedzin u maluszka i mam ich spooooro!
Anja, ja na razie wstrzymuję się z zakupami dla dziewczynki. Po pierwsze mam jeszcze czas, a po drugie koleżanki obiecały mi pożyczyć to i owo i boję się, że ilość ciuszków mnie zabije :ico_haha_01:
[ Dodano: 2010-02-26, 14:46 ]
Tibby, Nicola, :ico_brawa_01: za wasze kolejne tygodnie!!
Tibby już tak niedługo będziemy Ci kibicować!!! :ico_brawa_01:
Samanta, ależ ja się nie spieszę. Mieszkamy tu gdzie mieszkamy od 2004 roku. Na początku mieliśmy jakieś zdobyczne meble. Po części jeszcze takie stoją (np. w salonie- zupełnie nie w moim guście, ale darowanemu koniowi...... wiadomo ;) ).
W 100% zgadzam sie z Tobą, nie ma co się spinać. A decydując się na kolejne dzieci wiedziałam, że wiele rzeczy muszę ale i chcę w czasie odsunąć. Mamy czas. Zresztą... to że mam zdrowe dzieciaki jest najważniejsze, a nie meble kuchenne czy inne. A te nasze, mimo swych 30 lat, wyglądają całkiem nowocześnie :) hehe
Co nie zmienia faktu, że posiadanie zmywarki, mimo obecnego bajzlu w garch, baaaardzo mnie cieszy :ico_brawa_01: Właśnie moja "gosposia" zmywa :ico_haha_01: