Aniu, z moim Antkiem też są takie dzesyyyy
rety uparciuchy niesamowite z tych dzieciaczków...
ale powiem Ci że jest dokłdnie tak jak piszesz....jak jest dobrze to ok, ale jak najdzie Go coś jakiś upór to umarł w butach....ostatnio taki był jak był bardzo zmeczony a my wieczorem wyszliśmy do restauracji....wczesniej miał
sporo atrakcji bo było wesołe miasteczko itp
a on nie chciał wyjść z restauracji...poprostu uparł się...
no i co....
przez całą droge się wydzierał, wyrywał, jak wyszedł z wózka, to nie chciał iść, tylko ubzdurał sobie że będzie siedział na ławce....
juzusicku.....mówię WAM koszmarkowo było...
ale Jego właśnie tak czasem napada....i co zrobisz.... :ico_olaboga:
do diem adres na @ i to wszystko co o niej wiem ....
no własnie, ale przeceiż na siłe nikogo tu nie ściągniemy.....