21 kwie 2009, 10:36
Martuuniu nie przejmuj się. Dzieci czasem mają takie przestoje, a potem wybuch słownictwa. Jeśli chodzi o dwa języki, to też się nie przejmuj się. Zresztą świetny artykuł i przystępny jest w psycholingwistyce (wydanie gdańskie). Jest przystępnie napisany, bez całej tej otoczki specjalistycznej. Tak więc jeśli chcesz, to zerknij i zobaczysz, ze rozwieje wszelkie wątpliwości.
Anitko, zdjęcia świetne. co do uczuć macierzyńskich, to wiem, o czym piszesz. Ja też zakładam, że Ami ma być jedynakiem, a takie dzieciątka, jak to twojej koleżanki, budzą na nowo instynkt. Fajnie, że masz męża w domu. Odpoczniesz.
Wisieńko naprawdę świetnie, ze tak wam dobrze idzie z pracami. Co do naszej sytuacji, to mówi się trudno. Odbiór mamy w umowie na listopad, to i tak będzie wcześniej. Tylko niepotrzebnie łudzili nas, bo jednak człowiek się nastawia i najgorzej jest się rozczarować. Ale co tam.
Co do pieluch, to u nas znowu regres. Kupa do nocnika i to zawsze, a siku w pieluchę i nie da się na siku wysadzić. A ostatnio, kiedy puściłam ją bez pieluchy, to zasikała kilka par spodenek i co siknęła, to leciała do nocnika, stawała przy nim i wołała - mama siiii. I tak chyba z pięć razy, a potem w majtki i w majtki i w końcu uciekła do kuchni i pod stołem się wysikała. Tak więc dałam sobie na razie spokój. A najfajniejsze jest, kiedy pytamy - chcesz si. Bierzemy ją do nocnika, a ona, ze nie i pokazuje na pieluchę i tu sii. Ech, nie mam pojęcia, czy to w ramach buntu, czy też głupoty.
Wisieńko, ja robię dokładnie to samo. Kiedy Ami jest niegrzeczna lub histeryzuje, to do pokoju i tam siedzieć, dopóki się nie uspokoi i nie przeprosi. Inaczej nie umiem.
Nie wiem czy wam pisałam, ale w czerwcu zostaje sama prawie na dwa tygodnie, bo mój M jedzie do Włoch szkolić projektantów. Wcale się nie cieszę, zwłaszcza, ze ten czerwiec ma być taki obciążony.