Oj widzę , że wszystkie mamy podobne obawy dotyczace porodu :ico_szoking: . Ja staram się na razie o nim nie myśleć ale coraz bliżej i myśli same nachodzą. Dona z ta lewatywa to już się oswoiłam bo wczesniej mi o tym mówiono i juz teraz uznałam to za normalkę i lepiej ją mieć niz poźniej mieć raczej mało przyjemne niespodzianki. :ico_wstydzioch:
Ja też jestem mało odporna na ból a tym bardziej że nie lubię widoku krwi i zawsze na jej widok robi mi się słabo a przy pobieraniu krwi wręxcz mdleję - nie z bólu tylko z widoku, po prostu mam jakiś taki uraz i nic na to nie poradzę. Więc MUSZĘ być dobrej myśli i tyle mi pozostaje. Jedynym pocieszeniem dla mnie jest to, że mam tam oddziałową moją dobrą znajomą i wszystko w jej rękach, bo bez niej ani rusz.
Syliwia.O. fajna ta poduszka z tym , że ja tez słyszałam , że na poczatku dzidzia nie powinna mieć wcale poduszki. Ale pewnie tez się na nia zdecyduję. Ty zawsze coś fajnego wynajdziesz! :ico_brawa_01: Aneta 30 i Dona fajowskie brzuszki i dość pokaźne. :ico_brawa_01: :ico_brawa_01:
co do lewatywy to słyszałam ze w niektórych szpitalach robią tylko na zyczenie u mnie w szpitalu tez juz tylko na zyczenie ale ja napewno o nią poprosze po co sie martwic i miec dodatkowy stres ze wstydu :ico_wstydzioch:
ja własciwie nie wiedziałam jak to jest z tą lewatywą, dopiero połozna w szkole rodzenia mnie uspokoiła. powiedziała, ze lepiej nie robic samemu w domu, no bo przeciez nie wiadomo, ze to juz poród, poza tym, połozne są do takich niespodzianek przyzwyczajone, ale lewatywka to tez taka ochronka przed wstrętnymi bakteriami
asiab, ja tez mam 17 stycznia, na 11.00
Ostatnio zmieniony 08 sty 2008, 12:29 przez Dona, łącznie zmieniany 1 raz.