poród porodem ale wszystko można przetrwać
tu nie chodzi o ból. Ja po prostu bałam się, że mojemu synkowi może coś się stać. Jak urodziłam Jasia (mogłabym tak co roku rodzić) okazało się, że nóżkę miał owiniętą pępowiną, a Adaś szyję i to jeszcze podwójnie i tak mocno, że po pierwszym parciu okazało się, że się dusi. Mojego kuzyna córeczka miała niedotlenienie podczas porodu i teraz mając 2,5 roku prawie nic nie mówi :543: nie chodzi niedawno nauczyła się siadać.
Ja mam czwórkę rodzeństwa. Z braćmi to różnica od 1-3 lat a najmłodsza siostra jest 9 lat młodsza ode mnie. Jako dzieci świetnie się dogadywaliśmy.Po śmierci mojego ojca, wszystko się posypało i każdy poszedł własną drogą. Ostanie 4-5 lat trochę się polepszyło między nami, ale jeszcze długa droga przed nami :ico_noniewiem: