hej
Karmienia się boje, już teraz wiem, że będę wyła, ale zamierzam zrobić wszysko aby móc karmić.
nie ma czego sie bac moja mama mnie nastraszyla ze ja to tak bolało ze dwa tygodnie wytrzymala i ze mna i z siostra przy cycku i zrezygnowala bo taki bol nie do wytrzymania...
ja nie mowie owszem boli ja aż nogi z bólu prostowałam jak Karolka zaczynała ssac na poczatku ale wierz mi ze taki bol idzie wytrzymac wystarczy sie pozytywnie nastawic do karmienia, po kilku tygodniach czulam juz tylko przyjemosc z karmienia i wielka ulge jak przystawialam Karole do piersi, nawet laktator nie dawał tyle ulgi przy przepełnionych mlekiem piersiach co ssący maluszek.
nic sie nie bój bedzie dobrze, myśl pozytywnie a zobaczysz ze wszystko pojdzie dobrze. karmienie piersia to jest naprawde taki magiczny czas z maluszkiem - cudowne uczucie :ico_haha_01: ja juz sie nie moge doczekac, jak odstawiałam Karoline od piersi to było mi przykro i nawet sie pare razy poplakałam bo karmiac butelką czulam ze cos stracilam.
jutro do lekarza... ciekawe co powie...
robi mi sie obiadek, dzisiaj zapiekanka z makaronu mielonego mieska pomidorka i sera zóltego - zapieczonego w piekarniku... mniam :ico_haha_01:
[ Dodano: 2010-05-12, 12:13 ]
A co do przytulmniemamo, to moim zdaniem bardzo potrzebna strona. Ja od 90% znanych mi osobiście rodziców małych dzieci słyszę: ja nie podnoszę bo się przyzwyczai, będzie terroryzować, nie śpię z dzieckiem bo JA muszę się wyspać, nie tulę za dużo bo będzie potem na mnie dziecko "wisiało", nie karmię na żądanie tylko co 3 godziny, bo potem wiecznie będzie mi na cycku wisieć, niech płacze- nie będzie nas rodziców terroryzować płaczem i wymuszać :ico_szoking: . I tym podobne kwiatki. Smutne to. Takie emocjonalne odsuwanie dziecka od siebie. Nie mówiąc już o tym, że niezaspokojone potrzeby tworzą realne braki w budowie mózgu, sieją tam zniszczenia...
ehhh...
ja dostawałam takie rady od niektórych koleżanek....
ale ja mam inne podejscie do sprawy., potrafiłam z Karolina przeleżec nawet cały dzien w łózku bo miała takie dni ze chciała byc przy piersi cały czas wiec sie tliłysmy i karmiłam ja nawet co 15 minut, zaniedbywałam nie raz gotowanie i sprzatanie, robiłam tylko to co niezbedne i konieczne zeby poswiecac karolinie jak najwiecej czasu, były momenty ze przesypiała pół dnia na moich rekach zamiast w łóżeczku ale nie potrafiłam pomyslec sobie ze po prostu jest rozwydrzona i rozpieszczona.. bo czy mozna rozpiescic dziecko okazujac mu miłosc???? moim zdaniem nie. do tej pory karolina śpi z nami w sypialni, byl czas ze spala z nami w łóżku a teraz spi w swoim ale jej łózko lezy obok naszego bo ja uwazam ze ona jest jeszcze malutka i skoro potrzebuje kontaktu ze mna jeszcze w nocy to jej tego nie zabieram. od kad pamietam moja karolina jest dziennie masowana przed snem bo czytalam ze dziecko masowane przytulane i czujace miosc rodzicow lepiej sie rozwija.. i powiem wam ze to prawda na swoim wlasnym przykladzie, karolina sie rozwija super mimo porazenia mozgowego nie raz zaskoczyla rehabilitanta ze z czyms poszla szybciej niz sie tego moglibysmy spodziewac.
nie jestem w stanie zrozumiec odpychania dziecka dla wlasnej wygody, mysle ze po to natura to tak wymyslila ze kobieta nosi dziecko w sobie pod sercem zeby po urodzeniu sie dziecko tez czulo potrzebe bycia blisko z rodzicami... to gwarantuje przeciez malemu bezbronnemu oseskowi przezycie.