anusiek, rozumiem co przeżywasz, bo sama miałam podobnie. Co prawda mąż zawsze chętnie zajmuje się mała po pracy, gdy ma wolny czas, począwszy od przebierania, kapania po zabawę. Ale ja miałam już serdecznie dość. Rozumiem że pracuje na 2 etatach + studia, rzadko bywa w domu no i doszedł jeszcze projekt, w który się zaangażował i teraz to on zabiera mu cały wolny czas. Piszę że rozumiem - ale coraz bardziej mnie to drażniło. Mąż wracał coraz później do domu, nawet gdy miał wolny dzień w pracy to i tak cały dzień był poza domem. Najgorzej było przed chrzcinami, bo wszystko spadło na moja głowę. W sobotę miał trochę wolniejszy dzień więc posprzątał mieszkanie, podczas gdy ja siedziałam nad garami. W końcu powiedziałam sobie dość. Wyrzuciłam to z siebie, że mam wrażenie, ze szuka wymówki by nie być w domu, że ja się duszę. Kocham naszą córeczkę, ale też chciałabym wyjść z koleżankami jak za dawnych czasów. O nic się nie martwić. I wiesz co?? Był zaskoczony, że ja to tak odbieram. Niestety mężczyźni myślą innymi kategoriami. Nie sądzę, by Twój mąż robił to wszystko specjalnie. Być może nie zdaje sobie sprawy z tego jak Ty to wszystko widzisz. Spróbuj porozmawiać z nim. U nas pomogło. Rozładowało napięta atmosferę. Świetnym wyjściem z tej sytuacji jest też zostawienie Piotrusia sam na sam z tatą :ico_haha_01: Idź z koleżanką na zakupy, albo na spacer. Niech sam posiedzi z maluchem i zobaczy jaka to ciężka praca. Powiem szczerze, ze gdy wyszłam na 2 godziny do fryzjera, po powrocie okazało się że Justynka większość czasu przeryczała, bo akurat taki miała dzień :ico_oczko: Mąż był wykończony i spytał się mnie - jak ja to wytrzymuję - otóż muszę, bo mnie nikt nie wyręczy...
Kończąc mój długi wywód. porozmawiajcie, tylko wówczas dowiesz sie jakie są odczucia Twojego męża. Może on się czuje przez Ciebie zaniedbany, bo całą swoja uwagę skupiłaś na synku?? A może rzeczywiście nie dorósł do roli ojca.....
Powodzenia, będę trzymała kciuki za to byście sie dogadali :ico_sorki:
[ Dodano: 2010-05-16, 17:46 ]
anetka607, ale fajnie z tymi rybami - ehh sama bym się tez wybrała :ico_wstydzioch:
ale moj syn to jest udany, my poszlismy do domu ze znajomymi obiad robic a on cwaniak dorwal noz i oskrobal wszystkie ryby (ok 10) i lby im poobcinal, bylismy w szoku kto go nauczyl a on powiedzial ze widzial jak moj tato to robi, tylko flaki zostaly dla meza
A synek rzeczywiście spryciarz :ico_brawa_01:
mi tez to niesmakowalo :ico_chory: takze dzisiaj zjedlismy na obiad ziemniaczki z kukurydza :ico_oczko:
to co się dziwić maluszkowi :ico_oczko: