Murchinson ja też nie wyobrażam sobie domu bez jakiegoś zwierzaka, od małego zawsze były zwierzęta, przeróżnej maści, bo były i psy, i koty, rybki, świnki morskie, żółwie, chomiki itp... teraz mamy 2 koty, bo tak wygodniej :ico_oczko: ale jak wybudujemy dom, to na pewno i pieski się pojawią :-D
To tak jak u mnie-zawsze jakiś zwierzak był, głównie pieski. Mój D cały czas powtarza, że jeśli będziemy mieli dom i pies i kot musi być.
Murchinson współczuję bardzo przeżyć! Piesek jest jak członek rodziny, jak go braknie to tragedia straszna! Ja mojego 15letniego pieska po ślubie zostawiłam babci- niestety u nas nie ma warunków na psiaka, ale odwiedzam jak tylko mogę :-) Jak tylko przeniesiemy się do domku pojawi się na pewno pocieszny labradorek :-)
...A my wczoraj cały dzień spędziliśmy we Wrocławiu.
Ja tak zostałam wychowana-zwierzę to nie zabawka, ma uczucia. U mnie zawsze jest pełnoprawnym członkiem rodziny. Mówisz labradorek-ładny i uwielbia zabawę z dziećmi ale trzeba uważać by nie przesadzać z jedzeniem. Łatwy w szkoleniu bo przekupny za coś dobrego. Koroneczka to nieźle pojeździliście, aż do Wrocławia. Jak będziesz miała wieści od Motylka to daj znać co u nich słychać.
Co do kolizji samochodem i usterek to chyba mój D wyjątek. Ja miałam raz stłuczkę (z mojej winy) i to taką mocno po kieszeni bijącą i raz walnęłam w słupek przykryty śniegiem bo nie wiedziałam go i wgniecenie jest. Za każdym razem jak dzwoniłam i mówiłam co się stało to słyszałam-spokojny głos i pytanie czy "Nic Ci nie jest? Samochód naprawimy, dasz radę jechać czy przyjechać po Ciebie?" Nigdy nie było z tym problemu.
ale ten czas leci :ico_szoking: niedawno watek byl założony a tu jeszcze 2-3 msc i juz koniec :ico_brawa_01:
Oj leci, leci. Nie wiem kiedy minęły te miesiące i 2/3 za nami.